poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Sen 384. Nocne ptaki

Miałem ciężką noc. Siedziałem w biało-czerwonej bluzie Błękitnookiego w ogrodzie. Spaliłem kilkanaście papierosów, wypiłem dwa piwa, obserwowałem nocne niebo i księżyc, słuchałem ciszy i popiskiwania nocnych ptaków. Nie przyniosło ukojenia. W trakcie dnia męczył mnie jakiś nieokreślony niepokój, a teraz, przed zapadającym zmrokiem, znów zaczyna mnie dusić. Boli mnie głowa, proszki mało co działają. Jestem niespokojny, drżą mi ręce, czuję się tak, jakbym miał buchnąć powstrzymywanym od lat płaczem...
Przecież ja nie potrafię płakać... Już nie... 
Czy kiedykolwiek znów będę normalny?

PS. Ściąłem włosy. Aktualnie sięgają  ramion i mogę je w pracy związać w kitkę.
PS.1. Zbliżające się urodziny obchodzić będę w totalnie niełatwym nastroju.
PS.2. Mój czerwcowy wyjazd do Polski staje się coraz bardziej prawdopodobny. Sprawa rodzinna komplikuje się z dnia na dzień.

I na koniec - fotka Błękitnookiego dla Adama Madulskiego:

2 komentarze:

  1. Śliczny Błękitnooki. Dziękuję:) Po tym przypływie nastąpi odpływ i wszystko wróci do względnej równowagi. Dasz radę. To minie. Wiesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Urodziny... o moich zapominają od kilku lat. Choć jestem na nie przygotowany, to zawsze przypomina im się kilka dni po. One są na szczęście w takim dziwnym okresie, że łatwo o nich zapomnieć co też się dzieje i nawet dobrze. Jedna imprezka mniej, a w roku nie robi (przynajmniej mnie) to różnicy.
    Nie dziwię się bólu głowy, bo czekające wydatki mogą o taki zawrót głowy przyprawić.

    OdpowiedzUsuń