Siedzę i rozmyślam. Przekładam z ręki do ręki swój telefon i grzebię w menu połączeń. Coś się nie zgadza. Wyświetla się zapis godziny nocnej rozmowy i zaraz znika. Raz jest, raz go nie ma. Dzisiejszej nocy miałem dziwną przygodę i nie wiem teraz, czy to był sen, czy jawa. Może była to zmora nocna, która wyciąga łapska spod poduchy i chwyta za głowę śpiącego i wpycha mu w uszy i do nosa swe długie paluchy.
Zażywszy z wieczora proszki nasenne, zasnąłem z telefonem w dłoni. Nie trwało to chyba długo, gdyż ze snu wybudził mnie natarczywy i wiercący w mózgu dziurę dzwonek. Z przymrużonymi oczyma spojrzałem na wyświetlacz i usiadłem na łóżku, spuszczając bose stopy na dywan. Minęło kilkadziesiąt sekund zanim przyłożyłem aparat do ucha.
- Słucham cię... - wyszeptałem.
- Czy wiesz, kto dzwoni? - Odezwał się cudny głos.
- Tak, poznaję cię po głosie - odparłem.
- Czy mogę do ciebie przyjść? - Kontynuował głos.
- Jest środek nocy, ale możesz. - Zabiło mi mocno serce w piersi.
- Dobrze, to zaraz przyjdę. - Głos rozłączył się i nastała głucha cisza.
Nie wiedząc czemu, wsunąłem telefon pod poduchę, przykryłem się kołdrą i zasnąłem, nie myśląc nawet o dziwnej rozmowie. Zbudziło mnie szturchnięcie. Podniosłem głowę i dostrzegłem siedzącą w nogach łóżka postać. Uśmiechała się.
- Co tu robisz? - Odezwałem się po chwili.
- Przecież mówiłem, że przyjdę. Mam sobie pójść? - Spytał.
- Nie.
- Powiedz mi, czemu nadal chcesz mnie znać?
- Czuję, że tak powinienem. - Patrzyłem mu prosto w oczy. - Nie umiem tego wytłumaczyć.
Nie odpowiedział, tylko patrzył i tajemniczo się uśmiechał. Dopiero po chwili się odezwał:
- Przemyślę to. A teraz śpij, karaluchy do poduchy! - I wyszedł z pokoju, a ja nadal patrzyłem za nim, jak zniknął w ciemnym przedpokoju, słyszałem, jak otworzył drzwi i wyszedł na klatkę schodową.
Rano zastanawiałem się nad nocną wizytą i stwierdziłem, że to był sen, bo przecież nie mógł nikt wejść w nocy do domu, lecz z drugiej strony na kocu był nadal odciśnięty ślad w miejscu, gdzie siedział gość. Przeciągnąłem ręką po tym miejscu i stwierdziłem, że ślad jest prawdziwy i teraz nie wiem, czy to wszystko czasem nie wydarzyło się naprawdę.
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz