Jakoś nie możemy sobie wyobrazić powrotu do naszej dżungli, zaś w moim przypadku do znienawidzonej roboty i wstrętnych i prymitywnych współpracowników. Czas wakacji zleciał bardzo szybko, w ogóle czas prędko ucieka - poranek, południe, wieczór i znów poranek, i znów wieczór. I tak w kółko. Życie ucieka. Jeszcze tak niedawno studiowaliśmy, imprezowaliśmy, a teraz prowadzimy przykładne, spokojne i nieco nudnawe życie. Rutyna. Codzienność. Praca. Odpoczynek. Praca. Jeśli wszystko się ułoży, będzie dobrze i damy radę.
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
sobota, 13 września 2014
Sen 182. Z powrotem do dżungli
Jakoś nie możemy sobie wyobrazić powrotu do naszej dżungli, zaś w moim przypadku do znienawidzonej roboty i wstrętnych i prymitywnych współpracowników. Czas wakacji zleciał bardzo szybko, w ogóle czas prędko ucieka - poranek, południe, wieczór i znów poranek, i znów wieczór. I tak w kółko. Życie ucieka. Jeszcze tak niedawno studiowaliśmy, imprezowaliśmy, a teraz prowadzimy przykładne, spokojne i nieco nudnawe życie. Rutyna. Codzienność. Praca. Odpoczynek. Praca. Jeśli wszystko się ułoży, będzie dobrze i damy radę.
piątek, 12 września 2014
Sen 181. Uffff...
![]() |
Świątynia w Edfu |
1. Polubiłem latanie samolotem. W ostatnim tygodniu odbyliśmy 3 rejsy: Polska-Egipt, Egipt-Polska i jeden wewnętrzny z Asuanu do Kairu.
2. Egipskie upały okazały się nawet znośne. Najwyższe ponoć są w okresie czerwiec-sierpień, bo sięgają aż 65 stopni w Asuanie, a im dalej na południe tym gorzej. W Hurgadzie wylądowaliśmy o siódmej rano i już były 32 stopnie, natomiast około południa - prawie 46... Na spotkaniu z pilotem dowiedzieliśmy się, że jadąc na południe kraju, będzie tylko gorzej...
3. I było... Zabytki w Luksorze, Edfu, Asuanie czy Abu Simbel zwiedzaliśmy w takim upale, że nawet schowanie się w głębi ruin lub udanie się na brzeg Nilu nic nie dawało. Chyba najgorzej było w Luksorze przy zwiedzaniu Karnaku, świątyni Hatszepsut i Doliny Królów. Nie da się tego opisać.
4. Pijąc w nadmiarze colę, ustrzegliśmy się egipskiej grypy faraonką zwanej. Przez pierwsze 3 dni się pilnowaliśmy ze wszystkim, a potem poszliśmy na żywioł - paliliśmy szisze z Arabami na suku w Luksorze, piliśmy słynne hibiskusowe herbatki serwowane przez miejscowych, próbowaliśmy wielu specjałów na bazarach w Asuanie, tamże piliśmy zimną wodę, i nic nam nie było. Dowiedzieliśmy się pod koniec wyjazdu, że ludzie z innych hoteli leżeli pokotem, chorując na faraonkę i tym samym tracąc czas.
5. Podobał nam się Kair. To potężna metropolia, zróżnicowana etnicznie, kulturowo, stylowo (jeśli jakiś styl tam w ogóle jest) i religijnie. Było zbyt mało czasu, by wybrać się na przechadzkę i zderzyć się z miastem, a konia z rzędem temu, kto bez szwanku przejdzie przez kairskie ulice w godzinach szczytu... Na drogach nie ma żadnych zasad, kierowcy jeżdżą, jak chcą, totalny chaos, w którym wyłącznie odnajdują się miejscowi.
6. Piramidy nas nieco rozczarowały (oczekiwałem, że będą większe). Prawie na kolanach przedzieraliśmy się przez wnętrza jednej z nich. A w środku? Gorąc, zaduch, smród i klaustrofobiczne wrażenie zaciskania się małej przestrzeni. Nie wymiotowałem.
7. Najlepsze wrażenia? Nocna wyprawa na suk w Asuanie (to było coś niesamowitego), potworny gorąc w Luksorze, przepiękna świątynia Ramzesa 2 w Abu Simbel, fatamorgana na Saharze, wejście do piramidy i nocne pływanie z Błękitnookim w Morzu Czerwonym w Hurgadzie...
To były naprawdę udane wakacje.
![]() |
Abu Simbel |
Subskrybuj:
Posty (Atom)