Elbi.
W przyszłą środę wybije kolejna rocznica.
Chciałbym właśnie w ten dzień unieść się do gwiazd.
Byłaby to moja ostatnia podróż. Zmieniłem zdanie.
Nie zamierzam już wracać. Jestem zmęczony.
Nikły rozbłysk eteru będzie dla mnie lepszą formą bytu.
Wiem, że w przyszłości Błękitny zechce tu wrócić i naprawić co nieco.
Zaczekam na niego. Przecież to będzie zaledwie moment.
Może nawet uda się Wam go spotkać gdzieś na chwilę?
Poznacie go na pewno!
Ma duże błękitne oczy, brązowe włosy, ciemne brwi,
nosi okularki w rogowych oprawkach.
Ma miękki, aksamitny głos i powalający zapach!
Proszę Was o jedno -w razie potrzeby podajcie mu pomocną dłoń.
Ja zostanę na górze. Jestem zmęczony.
Przemyję oczy gwiezdnym światłem i zasnę na moment.
Muszę odpocząć.
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
czwartek, 26 listopada 2015
wtorek, 24 listopada 2015
Sen 351. W kukiełkowym teatrzyku
Rzadko tu zaglądam, bo pochorowałem się.
Od miesiąca walczę z depresyjnym niżem i czuję, że spadam ciągle w dół. Wstaję do pracy, wychodzę do miasta, staram się i udaję, że jest okey, ale czuję też, że przegrywam w tym roku na całego. Jest ciężej niż poprzednim razem. Apatia, ból głowy, senność, zniechęcenie, chaos myśli, zmęczenie, obojętność - to moja codzienność. Jest mi źle.
Od kilku dni męczy mnie także jakiś stan przedgrypowy - bóle głowy, mięśni, dreszcze, jest mi ciągle zimno, trzepie mną jak galaretką, ciągle bym tylko spał...
Starość! Rozpadam się już...
Od miesiąca walczę z depresyjnym niżem i czuję, że spadam ciągle w dół. Wstaję do pracy, wychodzę do miasta, staram się i udaję, że jest okey, ale czuję też, że przegrywam w tym roku na całego. Jest ciężej niż poprzednim razem. Apatia, ból głowy, senność, zniechęcenie, chaos myśli, zmęczenie, obojętność - to moja codzienność. Jest mi źle.
Od kilku dni męczy mnie także jakiś stan przedgrypowy - bóle głowy, mięśni, dreszcze, jest mi ciągle zimno, trzepie mną jak galaretką, ciągle bym tylko spał...
Starość! Rozpadam się już...
Subskrybuj:
Posty (Atom)