Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Lemurku Błękitnooki!
Niechaj się spełnią Twoje najskrytsze marzenia i bądź zawsze szczęśliwy!
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
sobota, 18 maja 2013
piątek, 17 maja 2013
Sen 70. Życie czekaniem się toczy...
... i leci z górki i pod górkę. Czekanie na dzień, czekanie na noc, czekanie na przyszłość i przeszłość, na słotę i pogodę, na uśmiech i łzy, na przypadek i przeznaczenie, na życie i na śmierć. Matematyczna oś czasu i niewiadoma równań i nierówności. Czas. Czekanie. Miłość. Grzech. Przebaczenie. Tęsknota.
Kilka dni temu wyjechała Markiza. Jej fotel bujany jeszcze stoi w kącie i jutro będę musiał go zanieść na strych. Wyjechał także Lemur Błękitnooki. Odwiozłem go do Belo Horizonte na samolot do Brasilii, a stamtąd poleciał do Europy. Żegnał się ze łzami w oczach. Założył swoją ulubioną biało-czerwoną koszulkę. Nie wiem, na co teraz mam czekać, nie wiem też tego, jak długo mam czekać.
W moim pustym mieszkaniu częściej pojawia się Lemur Brązowooki. Spędza ze mną wieczory, całe dni, zostaje na noc, rozmawiamy, słuchamy muzyki, oglądamy rozgrywki siatkówki i hokeja. Kiedyś czekałem na Błękitnookiego, teraz czekam na Brązowookiego. Lecz co będzie, jak się doczekam? Uśmiech? Wyznanie? Rozczarowanie? Rozpacz? Rozumiem i dostrzegam wszystko to, co stanęło na naszej drodze i nas w pewien sposób połączyło. Rozumiem, lecz nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć. Czy 3 miesiące znajomości i 4 miesiące dobrej przyjaźni to wciąż mało? Czy jest to wystarczające? A może wciąż jestem naiwny? To jak z wrzuceniem cegły do studni, z tą różnicą, że wierzę w to, iż cegła ta wypłynie na powierzchnię. Czekanie ma swoje dobre strony, lecz chciałbym umieć czekać bardziej wytrwale, bardziej efektownie i tym czekaniem dojść do mety z napisem: Lemur Brązowooki, nawet pomimo tego, co będzie z nami później.
Kilka dni temu wyjechała Markiza. Jej fotel bujany jeszcze stoi w kącie i jutro będę musiał go zanieść na strych. Wyjechał także Lemur Błękitnooki. Odwiozłem go do Belo Horizonte na samolot do Brasilii, a stamtąd poleciał do Europy. Żegnał się ze łzami w oczach. Założył swoją ulubioną biało-czerwoną koszulkę. Nie wiem, na co teraz mam czekać, nie wiem też tego, jak długo mam czekać.
W moim pustym mieszkaniu częściej pojawia się Lemur Brązowooki. Spędza ze mną wieczory, całe dni, zostaje na noc, rozmawiamy, słuchamy muzyki, oglądamy rozgrywki siatkówki i hokeja. Kiedyś czekałem na Błękitnookiego, teraz czekam na Brązowookiego. Lecz co będzie, jak się doczekam? Uśmiech? Wyznanie? Rozczarowanie? Rozpacz? Rozumiem i dostrzegam wszystko to, co stanęło na naszej drodze i nas w pewien sposób połączyło. Rozumiem, lecz nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć. Czy 3 miesiące znajomości i 4 miesiące dobrej przyjaźni to wciąż mało? Czy jest to wystarczające? A może wciąż jestem naiwny? To jak z wrzuceniem cegły do studni, z tą różnicą, że wierzę w to, iż cegła ta wypłynie na powierzchnię. Czekanie ma swoje dobre strony, lecz chciałbym umieć czekać bardziej wytrwale, bardziej efektownie i tym czekaniem dojść do mety z napisem: Lemur Brązowooki, nawet pomimo tego, co będzie z nami później.
Subskrybuj:
Posty (Atom)