Każdy Człowiek błądzi w swej drodze życiowej i właśnie takie chwile natychmiastowego olśnienia, włączenia się nienazwanego przypadku, w które jednak chyba nadal nie wierzę - znalezienie grosika na chodniku, zawiązanie sznurowadła, wytarcie kupy gołębia z dżokejki, wdepnięcie w psie gówno, zerknięcie na wystawę sklepową z markowymi ciuchami, podanie ręki spotkanemu człowiekowi, złapanie uciekającego balonika pięcioletniej dziewuszce instynktownie włączają archetyp przezorności i czujności niby u płochliwej sikorki ściganej zdradzieckim spojrzeniem pręgowanego kota dachowca. I właśnie dziś, niby sikorka-świergotka, zostałem uratowany przed katastrofą zagryzienia przez wściekłego potwora, który się Instynktem Życia nazywa. Teraz oddycham głęboko i przeczesuję dłonią porozrzucaną grzywkę i dziękuję swojemu Dajmonionowi, że nie dopuścił do błędu, jakim była możliwość zdrady Lemura Błękitnookiego...
Obiecuję - nigdy więcej!
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
niedziela, 8 kwietnia 2012
Sen 9. Wszechobecna mara Lemura Błękitnookiego
Lemur Błękitnooki pojawił się w moich snach. Po długim okresie ciszy ponownie uchylił wrót czasu i nicości i wyszedł w powiewającej purpurze z gestem ozdobnego szelestu. Przybiera postaci ponętne, kuszące zwiewnymi kształtami, rozdzierające zmysły sennych oparów i kłujące igłami w tętnicę myśli. Chłoszcze moje oczy swym widokiem, napawa mózg palącym uczuciem, kiwa dłonią, przekrzywia nieco głowę w prawą stronę, jak to ma w zwyczaju, i czeka, uśmiechając się tajemniczo. Czeka. Nie wiem na co.
Dziś śnił mi się dwukrotnie.
Raz głęboką nocą wyciągnął rękę swą smukłą, nachylając się nad mym czołem i muskając je ustami, długie palce zatopił w zmierzwionych włosach rozrzuconych na podusze i szeptał "Nie martw się", drugi raz w popołudniowym koszmarze krzyczał coś i biegł ku mnie z wzniesionymi rękami nad brzegiem wzburzonej wody, która pochłaniała swą masą dom niewielki w płytkiej dolinie, zaś ucisk ogromny w gardle moim, ciężar w klatce piersiowej, wzrastający strach świadczyły, że w tym domu było coś, coś wspólnego nam obu, czego obaj nie mogliśmy uratować, a było nam ważne i cenne jak sami dla siebie jesteśmy.
Ponoć to, co spotyka nas w snach, odczuwamy tak samo, jakby działo się to na żywo - ból, strach, ucisk, radość, szczęście (ponoć wszystkie erotyczne sny u facetów kończą się orgazmem, co świadczy o odczuwaniu cielesnego obcowania). To takie fantasmagoryczne mary realistycznie nacechowane pantagruelicznym wymiarem sennej czasoprzestrzeni i faktycznej realizacji w niej bytu jakotakiego. Coś w tym jest.
Ciekawe, czy sen taki, w którym pojawiają się dwie osoby, śni się, nie może w tym samym czasie, obojgu śniącym?
Dziś śnił mi się dwukrotnie.
Raz głęboką nocą wyciągnął rękę swą smukłą, nachylając się nad mym czołem i muskając je ustami, długie palce zatopił w zmierzwionych włosach rozrzuconych na podusze i szeptał "Nie martw się", drugi raz w popołudniowym koszmarze krzyczał coś i biegł ku mnie z wzniesionymi rękami nad brzegiem wzburzonej wody, która pochłaniała swą masą dom niewielki w płytkiej dolinie, zaś ucisk ogromny w gardle moim, ciężar w klatce piersiowej, wzrastający strach świadczyły, że w tym domu było coś, coś wspólnego nam obu, czego obaj nie mogliśmy uratować, a było nam ważne i cenne jak sami dla siebie jesteśmy.
Ponoć to, co spotyka nas w snach, odczuwamy tak samo, jakby działo się to na żywo - ból, strach, ucisk, radość, szczęście (ponoć wszystkie erotyczne sny u facetów kończą się orgazmem, co świadczy o odczuwaniu cielesnego obcowania). To takie fantasmagoryczne mary realistycznie nacechowane pantagruelicznym wymiarem sennej czasoprzestrzeni i faktycznej realizacji w niej bytu jakotakiego. Coś w tym jest.
Ciekawe, czy sen taki, w którym pojawiają się dwie osoby, śni się, nie może w tym samym czasie, obojgu śniącym?
Subskrybuj:
Posty (Atom)