Istnieje taka prawidłowość: "Jeśli raz pożyczysz komuś pieniądze, to ten ktoś będzie cię nachodził stale". Wczoraj obraził się na mnie taki jeden za kilka słów prawdy. Odmówiłem mu drugiej pożyczki, gdyż zaczął kombinować z umówionym terminem oddania pierwszej.
Ma gość tupet! Jednego dnia przyszedł i płakał u mnie w domu, że musi płacić alimenty, że ma dwa kredyty, że zapłacił depozyt za mieszkanie i zostały mu 3 dolary na życie. Podczas tej rozmowy w domu zgodziłem się na 100 dolarów i że odda mi dwa razy po 50, licząc od kolejnej wypłaty. Poszliśmy do banku, włożyłem kartę do bankomatu i wyświetliło się na ekranie: dostępne 152, 50 (rozmowa znacznie skrócona).
- Pożycz mi 150! - odezwał się zza mojego ramienia.
Spojrzałem na niego nieco zszokowany.
- Nie mogę - odparłem.
- Mówiłeś mi, że jak będziesz miał więcej, to dasz mi więcej - nie chciał odpuścić.
- Mówiłem, że maksymalnie mogę pożyczyć ci 100, nie więcej - odparłem.
- Ale masz 150! Pożycz mi więcej! Ja muszę kredyt spłacić!
- Ty jesteś głupi?! Kolejna wypłata dopiero za 10 dni. Mam żyć przez prawie dwa tygodnie za 2 dolary, bo ty musisz wpłacić na swój cel? - na karku skóra mi ścierpła.
- To pożyczysz sobie od kogoś! Proszę cię, błagam, proszę, pożycz mi te 150! - zaczął odstawiać cyrk ze złożonymi rękoma jak do modlitwy.
- Nie mogę! - odparowałem, a w duchu żałowałem, że w ogóle się zgodziłem i obiecałem sobie, że to ostatni raz kiedy komuś pożyczam pieniądze. Wyciągnąłem z konta 100 dolarów i podałem mu. Zawahał się.
- I co ja mam z tym zrobić... - syknął ironicznie, a mi się nogi ugięły. Schował pieniądze do kieszeni i ani me, ani be, ani kukuryku, ani nawet w dupę się pocałuj.
Ale to jeszcze nie koniec historii.
Następnego dnia w pracy podszedł do mnie i oznajmił, że musi ze mną porozmawiać. Złożyło się tak, że przerwa wypadła nam w tym samym czasie (rozmowa skrócona).
- Wiesz, tak sobie myślałem, że tą stówę to dopiero w kwietniu ci dam.
Spojrzałem na niego znad okularków.
- Nie. 50 dajesz mi za 10 dni i 50 na następną wypłatę - odparłem stanowczo.
- A wiesz dlaczego dopiero w kwietniu? Bo chciałbym, byś pożyczył mi z kolejnej wypłaty 200 dolarów. Wiesz, muszę ten kredyt płacić. Ale ja ci wszystko oddam!
Zamurowało mnie.
- Nie pożyczę ci, bo muszę mieszkanie opłacić - stwierdziłem, że mam do czynienia z totalnym głupkiem i z tego wszystkiego zacząłem się mu głupio tłumaczyć. - Pomyśl! Pożyczę ci 200, mieszkanie ponad 200 i nic mi nie zostanie!
- To zróbmy tak - ja oddam ci te 50, ale ty znowu mi je pożyczysz i jeszcze pożyczysz mi 150 więcej. Myślę, że tak będzie dobrze.
Momentalnie zrozumiałem całe jego "dywagacje" - samodzielnie rozdysponował moją wypłatę na swoje cele, kompletnie nie licząc się z moimi potrzebami.
- Nie zgadzam się. Za 10 dni oddajesz mi 50 według umowy i potem 50.
- Pożyczysz mi te 200? - naciskał.
- Nie!
- Ale ja mam kredyt!
- A ja mam swoje wydatki! - byłem już wkurwiony maksymalnie.
- To nie pożyczysz mi? - był całkowicie zaskoczony odmową.
- Nie.
Wyszedł obrażony i do końca zmiany nie odezwał się do mnie ani razu.
Właśnie w taki sposób zrealizowało się powiedzenie mojej mamy: "Jeśli się chcesz z kimś pokłócić - pożycz mu pieniądze!"
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)