Kolejny rok się kończy.
W sferze towarzyskiej spokojny i gładki (zerwanie toksycznych znajomości rokuje na przyszłość), w sferze zawodowej nierówny i chaotyczny (brak pracy na początku roku, potem prace dorywcze, dopiero w październiku dostałem stały kontrakt). Przez ostatnie trzy miesiące pracuję w dwóch miejscach jednocześnie - piątki i soboty mam ciężkie, gdyż kumulują mi się dwie zmiany - pierwsza od 8-16, godzina przerwy i druga zmiana od 17-1 w nocy. Zdarza się, że pracuję w swoje wolne dni lub idę na extra godziny do restauracji. W sferze rodzinnej całkiem dobrze, staram się częściej rozmawiać na Skype z Polską, w brazylijskim domu też wszystko w porządku - Błękitny pichci coś na śniadanie, a ja jeszcze się wyleguję z laptopem na kolanach.
Sukcesy minionego roku: podpisanie kontraktu w mojej obecnej firmie, powrót Błękitnego do Belo Horizonte i mój wymarzony wyjazd do Meksyku (styczeń, planowałem go prawie rok czasu <trochę zdjęć wrzucę na bloga w rocznicę wyjazdu>).
Porażki minionego roku: odwołanie wyjazdu do Turcji z powodu wybuchu konfliktu z Syrią, awantury z Markizą, poważne ścięcie z Marudaną (maj), która notorycznie szuka zaczepki, by dopełnić swojej zemsty, do tego problemy z pracą i z Błękitnym.
Rok temu zaplanowałem sobie przeczytanie 52 książek (to był konkurs ogłoszony przez portal Lubimy Czytać). Nie udało się. Przeczytałem zaledwie 31 pozycji (w roku 2014 - 32 książki). Przede wszystkim wynika to z mojego złego samopoczucia i pracy w dwóch miejscach jednocześnie. Aktualny niż jest bardzo długi i monotonny. Nawet nie wiem, kiedy mogę się spodziewać lepszych dni. Może nowy rok pozwoli mi na pokonanie granicy 52 pozycji? A może będzie to możliwe, gdy dokończę wszystkie zaczęte i odłożone (będzie z 15 pozycji)?
Książki godne polecenia:
Jan Izydor Korzeniowski - "Chłopcy z zielonych stawów",
Martin Sixsmith - "Tajemnica Filomeny",
William Landay - "W obronie syna",
John Boyne - "Spóźnione wyznania".
Plany na rok 2016.
W pracy szykuje się awans. Wkrótce zaczynam trening. Nie chcę zapeszać, więc szczegóły przemilczę. W marcu lecimy do Polski, a stamtąd na jakąś zagraniczną wycieczkę (niestety, Australia w 2016 roku nie wypali - tak na serio - przeraża mnie to, że jest na końcu świata). Znaleźliśmy kilka ciekawych ofert. Może coś bliżej (Maroko lub Egipt-Izrael-Jordania), może coś dalej (Indie lub Tajlandia-Kambodża, lub Afryka równikowa). Wybierzemy coś w ofercie last minute. Marcowy wyjazd zrealizujemy na pewno.
Na drugą wycieczkę pojedziemy dopiero w sierpniu lub we wrześniu - marzy mi się Niagara i wspinaczka nad Peyto Lake. Zobaczymy. Będzie, co ma być, byle tylko siły i zdrowie nam dopisały.
Wszystkim tym, którzy tu jeszcze zaglądają, na nowy rok życzymy przede wszystkim wytrwałości i spełniania marzeń.
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)