Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Sen 154. Uratował mnie Elbi
Minionej nocy śniła mi się śmierć. Najpierw usiadła w nogach łóżka, potem przeniosła się na zagłówek. Wniknęła do mojego snu i ukazała swoją niewidzialną twarz. Wywołała w uśpionym umyśle obrazy straszne, pełne niedopowiedzeń, tajemnic i sekretów. Zaciskała kościste łapska na czole i wlewała w śpiące ciało chłód i odór stęchłej piwnicy. Żaden krzyk nie wzruszył jej. Przesunęła palce na szyję i ścisnęła. Szeptała o końcu woli i uwięzieniu w nicości, mówiła o samotności, bólu, tęsknocie, wilgoci i smrodzie. Jej oczodoły raziły blaskiem ciemnej pustki. Szarpnąłem się w lewo, potem w prawo, serce mocniej zabiło, tętnice się wzdęły, krople potu wsiąkły w pościel. Gdy brakowało już tchu, a oczy gasły, poczułem mocne szarpnięcie za rękę. Przy łóżku ktoś stał. Otworzyłem oczy, usiadłem i patrzyłem na tego kogoś jak zahipnotyzowany. To był Elbi. Poznałem go od razu. Zerknąłem na śpiącego obok Błękitnookiego i sięgnąłem po skopaną kołdrę, a on w tym czasie rozpłynął się w mroku pokoju...
Subskrybuj:
Posty (Atom)