Chciałbym, by spłynęło mi jeszcze kilka dobrych dni, by był choć taki piątek, gdyż znów umówiony jestem z Lemurem Brązowookim. Może się nawet do kina wybierzemy...
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
piątek, 5 kwietnia 2013
Sen 63. Prześwit
Chyba mogę zaryzykować twierdzenie, że za mną 4 dni najlepszego samopoczucia jakie miałem od niepamiętnych czasów. Nic mnie nie goniło, nic nie męczyło, wysypiałem się, zniknął poranny ciężar, który witał mnie po przebudzeniu, wstawałem spokojny i wyciszony. Dni też były inne - lepiej się koncentrowałem, nie miałem gonitwy pustych myśli, nie huczało mi w głowie, nie ściskało w gardle, w pracy byłem sprawniejszy i chyba nawet szybszy. Wczoraj w mieście załatwiłem zaległe sprawy, nieco zmieniłem image u miejscowego fryzjera, a wtorkowe popołudnie i wieczór spędziłem u Brązowookiego. Wróciłem także do porzuconej kiedyś historycznej książki o egzekucji Romanowów. Chciałbym ją skończyć i wrócić do książki o Hawkinsach, także porzuconej przez złe samopoczucie...
Chciałbym, by spłynęło mi jeszcze kilka dobrych dni, by był choć taki piątek, gdyż znów umówiony jestem z Lemurem Brązowookim. Może się nawet do kina wybierzemy...
Chciałbym, by spłynęło mi jeszcze kilka dobrych dni, by był choć taki piątek, gdyż znów umówiony jestem z Lemurem Brązowookim. Może się nawet do kina wybierzemy...
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Sen 62. Improwizując
Wczorajszy wieczór spędzony z Brązowookim wlał we mnie odrobinę ciepła i uśmiechu. Było daleko po północy, jak poszliśmy na... kebab, a potem wracaliśmy, jak dość często się zdarza, gadając i śmiejąc się z rękoma opartymi o nasze ramiona... Do domu wróciłem prawie o 4 rano...
Zaczynam lubić te małe chwile szczęścia.
Szkoda że improwizacja zwycięża...
Zaczynam lubić te małe chwile szczęścia.
Szkoda że improwizacja zwycięża...
Subskrybuj:
Posty (Atom)