![]() |
Ilustracja znaleziona na Facebooku |
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
czwartek, 1 września 2016
środa, 31 sierpnia 2016
Sen 414. Rzygu-rzyg
Niechaj się już ten nerwowy i pojebany tydzień zakończy...
Bez najmniejszego zawahania wezmę w sobotę w nocy walizkę, wsiądę do pociągu i pojadę na lotnisko do SP, by potem przeprawić się przez ocean i wrócić do domu. Nawet się za siebie nie obejrzę.
Za mną trzy dni tak wstrętne, że tylko siąść w kącie i rzygać gdzie tylko wzrok dotrze...
Dziś rano zjebałem menadżera od miecza świetlnego. Zamówień nie zrobił, nie wysłał, nie mamy na stanie wielu produktów, problemy z klientami się nasilają, kłócą się z nami, ślą na nas co chwilę skargi, wychodzą ze sklepu trzaskając drzwiami lub chcą rozmawiać z menadżerem, a ten nawet nie schodzi do nich. Klienci mają rację. Części towaru po prostu nie mamy! Półki świecą pustkami! A co robi pan menadżer od miecza świetlnego? Przez cały dzień siedzi w biurze z nogami na stole i ciupie w gry na komputerze! Zapytałem go dziś rano, czy zamówił towar. Wzruszył ramionami. Zapytałem o klientów - co mamy zaoferować im w zamian. Odparł, nie odrywając wzroku od laptopa: "Nie obchodzi mnie to. Przeszkadzasz mi!" Wyprowadził mnie tym z równowagi i zjebałem go, nie przebierając w słowach. "Wyloguj się i idź do domu", odpowiedział. "Nie!", zawołałem, kipiąc złością. "Idź do domu", powtórzył. "Nie!", odparłem. "Clock out and go home!", zawołał, wypchnął mnie z biura i zasiadł znów do laptopa. Zszedłem na dół, wylogowałem się z systemu i pojechałem do domu. Było parę minut po godzinie 10 rano.
Jutro, w piątek i w sobotę będzie to samo.
Na serio dziwię się temu, że nikt się tym nie interesuje i nikt nie robi z tym porządku. Firma traci klientów i pozyskuje złą opinię, a pan menadżer od miecza świetlnego jak się bawił, tak się bawi cały czas...
Bez najmniejszego zawahania wezmę w sobotę w nocy walizkę, wsiądę do pociągu i pojadę na lotnisko do SP, by potem przeprawić się przez ocean i wrócić do domu. Nawet się za siebie nie obejrzę.
Za mną trzy dni tak wstrętne, że tylko siąść w kącie i rzygać gdzie tylko wzrok dotrze...
Dziś rano zjebałem menadżera od miecza świetlnego. Zamówień nie zrobił, nie wysłał, nie mamy na stanie wielu produktów, problemy z klientami się nasilają, kłócą się z nami, ślą na nas co chwilę skargi, wychodzą ze sklepu trzaskając drzwiami lub chcą rozmawiać z menadżerem, a ten nawet nie schodzi do nich. Klienci mają rację. Części towaru po prostu nie mamy! Półki świecą pustkami! A co robi pan menadżer od miecza świetlnego? Przez cały dzień siedzi w biurze z nogami na stole i ciupie w gry na komputerze! Zapytałem go dziś rano, czy zamówił towar. Wzruszył ramionami. Zapytałem o klientów - co mamy zaoferować im w zamian. Odparł, nie odrywając wzroku od laptopa: "Nie obchodzi mnie to. Przeszkadzasz mi!" Wyprowadził mnie tym z równowagi i zjebałem go, nie przebierając w słowach. "Wyloguj się i idź do domu", odpowiedział. "Nie!", zawołałem, kipiąc złością. "Idź do domu", powtórzył. "Nie!", odparłem. "Clock out and go home!", zawołał, wypchnął mnie z biura i zasiadł znów do laptopa. Zszedłem na dół, wylogowałem się z systemu i pojechałem do domu. Było parę minut po godzinie 10 rano.
Jutro, w piątek i w sobotę będzie to samo.
Na serio dziwię się temu, że nikt się tym nie interesuje i nikt nie robi z tym porządku. Firma traci klientów i pozyskuje złą opinię, a pan menadżer od miecza świetlnego jak się bawił, tak się bawi cały czas...
Subskrybuj:
Posty (Atom)