![]() |
Zdjęcie zrobione jeszcze przed rozpakowaniem się... |
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
środa, 29 kwietnia 2015
Sen 271. Odpoczynek
Padliśmy wyczerpani po całodziennym zwiedzaniu i włóczeniu się po stolicy. Wykąpaliśmy się i już odpoczywamy. Jutro rano Błękitnooki ma długą konferencję w firmie, więc do popołudnia będę sam. Zatem albo połażę po centrum handlowym, albo skończę książkę, nie wychodząc z łóżka, albo wyśpię się za wsze czasy w tym naszym ogromnym hotelowym łożu...
Sen 270. Trzymając się za ręce
Świat jest niesamowicie mały!
W Zoo natknęliśmy się na mojego znajomego z Indii (Sen 191.). Było to bardzo dziwne spotkanie. Był ze swoim przyjacielem/chłopakiem, dlatego też tak się speszył. Dostrzegliśmy idącą przed nami parę chłopaków trzymających się za ręce. Mieli na głowach kapelusiki, więc twarzy nie było widać. Podeszli do kramów z pamiątkami i jeden z nich położył rękę na ramieniu drugiego, pocałował go w policzek i ściągnął mu z głowy kapelusz. "Przecież to jest twój kolega z pracy. Asmin, czy jak mu tam", odezwał się Błękitnooki. Zmrużyłem oczy i: "Faktycznie. To on!", odparłem. Chłopcy ponownie złapali się za ręce i skręcili w naszą stronę. Chcieliśmy zwiać, lecz było za późno. Gdy nas rozpoznał, spoważniał i puścił rękę kolegi. "Cześć", uśmiechnąłem się do niego. Chciałem z nim trochę pogadać, ale był tak skrępowany tym nieoczekiwanym spotkaniem, że odpuściłem. Dowiedziałem się tylko tyle, że przeniósł się do stolicy i mieszka u rodziny (czytaj: z chłopakiem), bo nasza wspólna była szefowa-pizda zwolniła go dosłownie za bzdurę. Pożegnali nas i szybko odeszli.
Błękitnooki miał nosa co do niego, gdy spotkaliśmy go kiedyś w centrum Belo. "On jest nasz! Czuję to!", powiedział później, a ja wątpiłem i śmiałem się z niego, że poznaje ludzi jak niuchający wszędzie ślepy pies.
W sumie szkoda, że raczej tylko w dużych miastach można spotkać pary Lemurów, które bez skrępowania w miejscach publicznych trzymają się za ręce. Tak mi się wydaje, że kobiety mają w tych sprawach łatwiej niż faceci. Żeńskie pary widziałem kilkakrotnie w Belo Horizonte i Sao Paulo, także w Paryżu, w Londynie, w Bristolu, w Oxfordzie, w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Męskie pary widzi się dużo rzadziej - jedna w Brasilii, druga w Mexico City, trzecia w Atenach, czwarta w Krakowie. I to chyba tyle. Może w innych miastach polskich/europejskich/świata jest inaczej...
W Zoo natknęliśmy się na mojego znajomego z Indii (Sen 191.). Było to bardzo dziwne spotkanie. Był ze swoim przyjacielem/chłopakiem, dlatego też tak się speszył. Dostrzegliśmy idącą przed nami parę chłopaków trzymających się za ręce. Mieli na głowach kapelusiki, więc twarzy nie było widać. Podeszli do kramów z pamiątkami i jeden z nich położył rękę na ramieniu drugiego, pocałował go w policzek i ściągnął mu z głowy kapelusz. "Przecież to jest twój kolega z pracy. Asmin, czy jak mu tam", odezwał się Błękitnooki. Zmrużyłem oczy i: "Faktycznie. To on!", odparłem. Chłopcy ponownie złapali się za ręce i skręcili w naszą stronę. Chcieliśmy zwiać, lecz było za późno. Gdy nas rozpoznał, spoważniał i puścił rękę kolegi. "Cześć", uśmiechnąłem się do niego. Chciałem z nim trochę pogadać, ale był tak skrępowany tym nieoczekiwanym spotkaniem, że odpuściłem. Dowiedziałem się tylko tyle, że przeniósł się do stolicy i mieszka u rodziny (czytaj: z chłopakiem), bo nasza wspólna była szefowa-pizda zwolniła go dosłownie za bzdurę. Pożegnali nas i szybko odeszli.
Błękitnooki miał nosa co do niego, gdy spotkaliśmy go kiedyś w centrum Belo. "On jest nasz! Czuję to!", powiedział później, a ja wątpiłem i śmiałem się z niego, że poznaje ludzi jak niuchający wszędzie ślepy pies.
W sumie szkoda, że raczej tylko w dużych miastach można spotkać pary Lemurów, które bez skrępowania w miejscach publicznych trzymają się za ręce. Tak mi się wydaje, że kobiety mają w tych sprawach łatwiej niż faceci. Żeńskie pary widziałem kilkakrotnie w Belo Horizonte i Sao Paulo, także w Paryżu, w Londynie, w Bristolu, w Oxfordzie, w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Męskie pary widzi się dużo rzadziej - jedna w Brasilii, druga w Mexico City, trzecia w Atenach, czwarta w Krakowie. I to chyba tyle. Może w innych miastach polskich/europejskich/świata jest inaczej...
wtorek, 28 kwietnia 2015
Sen 268. Stolica
Jutro z samego rana wybieram się do stolicy. Błękitnooki jest tam od wczoraj w delegacji. Chcę zrobić mu niespodziankę. W wolnym czasie wybierzemy się w kilka ciekawych miejsc. Mam nadzieję, że się nie zgubię.
A u nas nic nowego.
A u nas nic nowego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)