Dziś rano wszedłem na halę w mojej pierwszej pracy i stanąłem jak wryty. Wszyscy kłócili się ze wszystkimi, a dwóch gostków mało co nie pobiło się ze sobą. Rozglądnąłem się dokoła. Jedna dziewczyna siedziała w kącie i beczała, druga siedziała obok z zaczerwienionymi oczyma. Podszedłem do supervisora i zapytałem: "Horacjo, co tu się wydarzyło?!" Ten spojrzał na mnie i: "Nawet nie pytaj", odparł. Próbowałem zająć się własnymi sprawami, gdy laski spod ściany zaczęły opowiadać mi, co się stało i chciały, bym potwierdził coś na ich korzyść. Do naszej trójki dołączył Horacjo, a potem tych dwóch i znów wszyscy na siebie się darli i się wyzywali. Stałem pośród nich jak głupi. Chciałem coś powiedzieć i od słówka do słówka zostałem wciągnięty w aferę na trzy fajery.
Prawdę mówiąc, wczoraj miałem wolne i nie wiem, co się stało, a i tak wplątano mnie w awanturę. Poszedł dziś siwy dym. Prawdopodobnie jutro ciąg dalszy. Może wezmę dzień wolnego...
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
piątek, 26 lutego 2016
Sen 360. Panowie z Ameryki
Wiadomość od mojej Mamy: "Dziś rano Wasza sąsiadka zaskoczyła mnie na korytarzu i zapytała: <A to panowie z Ameryki wracają?> Potwierdziłam, że wkrótce przyjeżdżacie".
Cyklop zaczął węszyć.
Znów będziemy pod lupą.
Znów będziemy pod lupą.
Zostało jeszcze 9 dni.
poniedziałek, 22 lutego 2016
Sen 359. Niepoprawny romantyk
![]() |
Zdjęcie samolotu pochodzi z pewnej reklamy linii lotniczych |
1. Za niecałe dwa tygodnie będziemy w Polandii. Pomalutku gromadzimy graty i odkładamy wszelkie przydatne nam łachy (parasole, łyżwy, narty, sanki, klapki, samoopalacze i krótkie spodnie). Tym razem pojedziemy objuczeni niby na Syberię. Pewnie w decydującym momencie część z tego zostawimy - musimy się zmieścić w jednej walizce i w dwóch małych plecakach! We wrześniu zostawiliśmy w polskim domu część naszych cieplejszych szmat i nie trzeba nam taszczyć dodatkowych. Wystarczy nam po jednej bluzie z długim rękawem. Błękitny znów uparł się na krótkie spodnie na drogę. Ostatnim razem w samolocie było dość chłodno i siedział zawinięty w kocyk przez całą drogę, a na londyńskiej Wiktorii grzebał w walizce i wciągał w kącie dżinsy na tyłek (sam się tak załatwiłem, gdy wracałem z Cancun - krótkie spodnie i koszulka na drogę, a w Warszawie śnieg i minusowa temperatura).
2. Chcieliśmy wyskoczyć na dwa dni na płaskowyż. Chyba się nam to nie uda. Ciekawi jesteśmy, czy nasze jeziorko nie zamieniło się w bagno (wspominałem kiedyś, że obsuwające się głazy i ziemia zasypały odpływ i zaczęło się tworzyć tam trzęsawisko). Studiowaliśmy kiedyś mapę satelitarną tamtejszego terenu i znaleźliśmy sporej wielkości wodne oczka, ale nie wiemy, co to dokładnie jest, a by się tam dostać, trzeba by przejść cały płaskowyż, zejść z jego drugiej strony, przedrzeć się przez pagórkowatą dżunglę i przebyć rzekę... Zgodnie stwierdziliśmy, że potrzebowalibyśmy przynajmniej tygodnia na taką wyprawę i jeszcze nie wiadomo, co tam byśmy zastali. Z nieukrywanego entuzjazmu Błękitnookiego wywnioskowałem, że on mógłby tam wybrać się nawet następnego dnia, by wszystko zobaczyć i zbadać. Taki niepoprawny romantyk z niego, ale chyba każdy z nas lubi poczuć od czasu do czasu dreszczyk przygody.
3. Przełamałem niedawno swój książkowstręt. Przez dłuższy czas odrzucało mnie wręcz na widok jakiejkolwiek książki. Aż któregoś słonecznego dnia usiadłem sobie z kubkiem kawy i papierosem na tarasie i odruchowo sięgnąłem po filozoficzne tomiszcze czytane przez Bzyczka. I w taki oto sposób wróciłem do świata małych literek. Aktualnie kończę (kończymy) "Angielskiego pacjenta" i "Dziewczynę z perłą", gdyż czytamy sobie na głos i przeżywamy na nowo głęboką miłość bohaterów i delektujemy się przepięknym poetyckim językiem obu powieści. Nowy zapas lektur zorganizujemy sobie będąc już w Polsce.
4. Mamy dziś lenia. Strasznie gorące popołudnie. Pozaciągaliśmy kotary, wentylator ustawiony na maksimum. Błękitny, porozbierany prawie jak do rosołu, wyłożył się na kanapie przed telewizorem. Nogi wyciągnął wysoko na oparciu i przysypia z pilotem na torsie. W regionalnej stacji radiowej mówiono, że z zachodu nadciągają burze i ulewy. Może troszkę się ochłodzi i powietrze oczyści z kurzu. Mieliśmy iść dziś do naszych małych sąsiadów, lecz chyba przełożymy tę wizytę. Jest za gorąco. Idę się też trochę polenić...
Subskrybuj:
Posty (Atom)