Druga wiadomość od Błękitnookiego: "Wyjechałem pociągiem z Warszawy. Zadzwonię wieczorem, jak tylko dotrę do domu. Tęsknię. Buziaki."
Kurcze! Ja tu grzecznie śpię w łóżeczku, a ten szlaja się po świecie! Jak tak można?!
Całkiem niedawno dzwoniła do mnie znajoma z pracy: "Wszyscy są w szoku, że wczoraj nie przyszedłeś! Czy to prawda, że dziś ciebie też nie będzie?!" - wydarła się do telefonu.
Jakoś nie mogę w to uwierzyć, że zauważyli moją nieobecność. No tak, nikt się ich nie czepiał! Pewnie szampan lał się strumieniami, puszczano balony w niebo i chórem skandowano: "Wiwat! Niech choruje! Niech choruje!" Moja reakcja na to jest bardzo prosta: Wali mnie to!
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
sobota, 15 listopada 2014
Sen 203. Sms
Kilka minut temu otrzymałem wiadomość od Lemurka Błękitnookiego: "Właśnie przelatujemy nad Wyspami Kanaryjskimi. Musimy wybrać się tu na wakacje! Tęsknię."
Cieszę się, że ponad połowa drogi już za nim. Wkrótce i ja udam się w tę samą trasę. Być może do domu wrócimy razem. Zobaczymy.
Cieszę się, że ponad połowa drogi już za nim. Wkrótce i ja udam się w tę samą trasę. Być może do domu wrócimy razem. Zobaczymy.
piątek, 14 listopada 2014
Sen 202. Przeplatanka
Nie poszedłem dziś do pracy. Zadzwoniłem do biura i powiedziałem, że się źle czuję i nie przyjdę. "Ale ty zawsze jesteś...", usłyszałem skonsternowany głos. "Dziś mnie nie będzie. Jutro prawdopodobnie też. Sorry". Rozłączyłem się. Naciągnąłem koc na głowę i zwinąłem się w kłębek.
Błękitnooki jest już gdzieś daleko nad Atlantykiem. Pewnie, słuchając mp3, podziwia toń oceanu lub, zaciągnąwszy kaptur na głowę, drzemie.
Nadal boli mnie ramię po upadku ze schodów. Tamtego dnia nie daliśmy się Markizie. Dostała zakaz zbliżania się do domu, pomimo tego nie odpuściła i nadal koczuje w pobliskim parku.
Przeczytałem już wszystkie książki przywiezione z Polski. Na półce zostały dwie cegły: w języku oryginalnym tomiszcze "David Copperfield" i przerażający "Ulisses" Joyse'a. Jeśli braknie mi odwagi na jednego lub drugiego, przeproszę się z Kindlem, który utonął na dnie którejś z szuflad.
Pogoda ostatnio nie rozpieszcza. Mokro, parno, burzowo. Robactwo (oby tylko one) pcha się do domu. Przed wyjściem trzeba szczelnie zamknąć okna i drzwi, gdyż po powrocie można zastać na podłodze w kuchni lub w łazience niezłych rozmiarów niespodziankę...
Elbi przysłał mi kartkę na święta. Tak wcześnie? I te dziwne życzenia...
W pracy bywa różnie - raz na wozie, raz pod wozem. Błękitnooki miał rację, że przez nią się zmieniłem - stałem się nerwowy i niecierpliwy, do tego pyskuję, przeklinam i palę. Takt, spokój, opanowanie, skromność, empatia przeszły do lamusa. Z innego źródła usłyszałem też, że stałem się egoistyczny, ekscentryczny i ekstrawagancki. Hmmm... Zaczynam się bać siebie samego...
A może wizerunek złego, niepoprawnego, bezczelnego chłopca będzie mi bardziej pasować?
A to wszystko to wina tego potłuczonego lustra. Zamieniliśmy się wtedy odbiciami. Dałem się zwieść i oszukać. Myślałem, że ta zamiana wyjdzie mi na dobre, lecz stało się inaczej. Właśnie to, że nie da się go posklejać, powoduje ciągłe nieszczęścia w moim życiu, gdyż nie możemy odmienić się rolami i powrócić do swoich światów.
Prawdopodobnie pod koniec listopada lub w pierwszych dniach grudnia polecę do Polski. Chciałbym wiedzieć po co, ale po dogłębnej analizie, lepiej nie nastawiać się na nic. Jeszcze nie wiem. Może tak, może nie.
Błękitnooki jest już gdzieś daleko nad Atlantykiem. Pewnie, słuchając mp3, podziwia toń oceanu lub, zaciągnąwszy kaptur na głowę, drzemie.
Nadal boli mnie ramię po upadku ze schodów. Tamtego dnia nie daliśmy się Markizie. Dostała zakaz zbliżania się do domu, pomimo tego nie odpuściła i nadal koczuje w pobliskim parku.
Przeczytałem już wszystkie książki przywiezione z Polski. Na półce zostały dwie cegły: w języku oryginalnym tomiszcze "David Copperfield" i przerażający "Ulisses" Joyse'a. Jeśli braknie mi odwagi na jednego lub drugiego, przeproszę się z Kindlem, który utonął na dnie którejś z szuflad.
Pogoda ostatnio nie rozpieszcza. Mokro, parno, burzowo. Robactwo (oby tylko one) pcha się do domu. Przed wyjściem trzeba szczelnie zamknąć okna i drzwi, gdyż po powrocie można zastać na podłodze w kuchni lub w łazience niezłych rozmiarów niespodziankę...
Elbi przysłał mi kartkę na święta. Tak wcześnie? I te dziwne życzenia...
W pracy bywa różnie - raz na wozie, raz pod wozem. Błękitnooki miał rację, że przez nią się zmieniłem - stałem się nerwowy i niecierpliwy, do tego pyskuję, przeklinam i palę. Takt, spokój, opanowanie, skromność, empatia przeszły do lamusa. Z innego źródła usłyszałem też, że stałem się egoistyczny, ekscentryczny i ekstrawagancki. Hmmm... Zaczynam się bać siebie samego...
A może wizerunek złego, niepoprawnego, bezczelnego chłopca będzie mi bardziej pasować?
A to wszystko to wina tego potłuczonego lustra. Zamieniliśmy się wtedy odbiciami. Dałem się zwieść i oszukać. Myślałem, że ta zamiana wyjdzie mi na dobre, lecz stało się inaczej. Właśnie to, że nie da się go posklejać, powoduje ciągłe nieszczęścia w moim życiu, gdyż nie możemy odmienić się rolami i powrócić do swoich światów.
Prawdopodobnie pod koniec listopada lub w pierwszych dniach grudnia polecę do Polski. Chciałbym wiedzieć po co, ale po dogłębnej analizie, lepiej nie nastawiać się na nic. Jeszcze nie wiem. Może tak, może nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)