Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
poniedziałek, 2 grudnia 2013
niedziela, 1 grudnia 2013
Sen 125. Dobro i zło
Dziś coś we mnie pękło...
Popłynęły łzy...
Osoby, które mają czelność nazywać się moimi przyjaciółmi, wymierzyły mi siarczyste policzki. Zresztą..., już nimi nie są, bo ja się wycofuję z relacji przyjacielskiej jako pierwszy, zrywam tę wieź i nie dam kolejnej szansy.
Pierwszy cios dotarł rano z Polski. Piecze do tej pory.
Drugi był miejscowy. Będzie piekł bardzo długo.
Najbardziej boli w środku, bo za pomoc i zrozumienie dostałem kamieniem po głowie.
Od zawsze tak jest. Powinienem już do tego przywyknąć, ale... Niestety, każdy kolejny raz boli mocniej. Dlatego też nikogo nie potrzebuję, nikomu już nie uwierzę i nikomu już nie zaufam, a każdego, kto będzie się chciał do mnie zbliżyć lub nawiązać znajomość, zdzielę po łbie tak samo, jak ja dostaję od innych.
Nie wiem, czemu tak się dzieje, że wszyscy są przeciwko mnie.
Wracam do swojej skorupy sprzed roku, dwóch lat, bo w niej czułem się bezpiecznie.
Od dzisiaj koniec!
Popłynęły łzy...
Osoby, które mają czelność nazywać się moimi przyjaciółmi, wymierzyły mi siarczyste policzki. Zresztą..., już nimi nie są, bo ja się wycofuję z relacji przyjacielskiej jako pierwszy, zrywam tę wieź i nie dam kolejnej szansy.
Pierwszy cios dotarł rano z Polski. Piecze do tej pory.
Drugi był miejscowy. Będzie piekł bardzo długo.
Najbardziej boli w środku, bo za pomoc i zrozumienie dostałem kamieniem po głowie.
Od zawsze tak jest. Powinienem już do tego przywyknąć, ale... Niestety, każdy kolejny raz boli mocniej. Dlatego też nikogo nie potrzebuję, nikomu już nie uwierzę i nikomu już nie zaufam, a każdego, kto będzie się chciał do mnie zbliżyć lub nawiązać znajomość, zdzielę po łbie tak samo, jak ja dostaję od innych.
Nie wiem, czemu tak się dzieje, że wszyscy są przeciwko mnie.
Wracam do swojej skorupy sprzed roku, dwóch lat, bo w niej czułem się bezpiecznie.
Od dzisiaj koniec!
Subskrybuj:
Posty (Atom)