- Przypomniałem sobie pewną sytuację z Brązowookim - zwróciłem się do nieco zaskoczonej Markizy. - Szliśmy wtedy razem, jak zawsze obok siebie, ramię w ramię, wiesz, jesteśmy prawie tego samego wzrostu, Brązowooki jak zwykle opowiadał mi coś w swoim języku, niekiedy przywoływał angielskie słówko, gdy nie rozumiałem jego wywodu, a gdy tak mówił, co chwilę zaglądał mi w oczy. Odpowiadałem, a on się uśmiechał od ucha do ucha, okrążał mnie, szedł z drugiej strony, kładł rękę na moim ramieniu i nadal mówił o czymś. Kiedy tylko mogłem, zaglądałem w jego piękne oczy, a on się znów uśmiechał. Możesz mi wierzyć lub nie, ale gdy jestem przy nim, to i ja się uśmiecham! Nie umiem tego określić, ale gdy na niego patrzę, wewnątrz mnie coś się dzieje, czuję jakiś ogień, jakiś ucisk, jakieś parcie, coś rozrywa mnie od środka i jednocześnie scala. Tego wieczoru, gdy się żegnaliśmy przed powrotem do swoich domów, zrobił na chodniku śmieszny piruet, stanął twarzą do mnie i rozłożył ramiona... Wtedy, patrząc na niego, pomyślałem: "Ty jesteś mój! Jesteś mój! Nie ma co, nie oddam ciebie! Wszystko już wiem..."
- Ahhh... Markizo... Czemu Życie stawia na naszej drodze takie osoby jak On, jak Błękitnooki i wrzuca nas potem w wir wahania i zagubienia? Czemu Życie bawi się nami niby kot kłębkiem włóczki - najpierw przytula i przymila się do miękkiej i włochatej powierzchni, a potem wbija weń zęby i pazury? To niesprawiedliwe! Dlaczego tak jest?
- Nie wiem tego. Do ciebie przysłało mnie Życie i nakazuje sprawdzać twoje poczynania, ale wiedz, że właśnie to twoje wahanie i zagubienie powodują, że jestem pewniejsza siebie i ciągle ci towarzyszę, rosnę w siłę dzięki twoim uczuciom do Błękitnookiego, a teraz do Brązowookiego...
- Czekasz na moją zgubę?
- Niekoniecznie, ale taka moja rola...
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
czwartek, 7 marca 2013
Sen 49. Mieć Ciebie
- Im bliżej mam do powrotu do Brazylii, tym bardziej jestem niespokojny... - zagadnąłem Błękitnookiego podczas robienia kolacji. Pokiwał głową, nie przerywając swoich czynności.
- Przeraża mnie perspektywa tak dalekiej podróży... Ty zostajesz w Polsce, ja jadę...
- Pamiętaj, że teraz jest inaczej niż pół roku temu - odparł spokojnie. - Teraz masz gdzie wrócić, do kogo wrócić, po co wrócić - kontynuował. - Chyba zapomniałeś, że teraz ktoś na ciebie tam czeka - ostatnie wypowiedziane wyrazy nieco mocniej zaakcentował.
- Czeka... Nie czeka... Sam już nie wiem... - nabrałem powietrza i wstrzymałem je w środku.
- Na własne uszy słyszałem, jak powiedział na skype, że tęskni... - dodał po chwili.
- Może kiedyś doświadczę tego osobiście... Jak na razie boję się powrotu i chyba najbardziej przeraża mnie ta niepewność realności i pewność nierealności Brązowookiego... Ja to mam pecha...
- To znaczy? - Spojrzał na mnie niepewnie.
- W moim życiu pojawiają się prawie zawsze osoby, które traktują mnie przedmiotowo... O sprawach sercowych lepiej nie wspominać... Od wieków nie ta osoba, blade zainteresowanie, płoche i nikłe zauroczenie, czasowość, tęsknota, oddzielność i pojedyncze przemijanie... Czy ja oczekuję zbyt wiele?
- Nie mam zielonego pojęcia, o czym on marzy i myśli... Sam musisz go o to zapytać.
- Boję się, że zniknie i będę się musiał zmierzyć z tym, z czym walczyłem, gdy ty zniknąłeś... Nie mam na to sił...
Błękitnooki patrzył na mnie bez słowa, przestał kroić warzywa i oparł się rękoma o blat stołu. Światło lampy odbijało mu się w okularkach.
- Cokolwiek postanowisz, będę zawsze przy tobie - powiedział cicho.
- Mam ciebie i to trzyma mnie w całości... Ahhh... - zamyśliłem się na chwilę. - Odbierzesz mnie we wtorek z lotniska w Belo Horizonte?
- Jasne!
- Przeraża mnie perspektywa tak dalekiej podróży... Ty zostajesz w Polsce, ja jadę...
- Pamiętaj, że teraz jest inaczej niż pół roku temu - odparł spokojnie. - Teraz masz gdzie wrócić, do kogo wrócić, po co wrócić - kontynuował. - Chyba zapomniałeś, że teraz ktoś na ciebie tam czeka - ostatnie wypowiedziane wyrazy nieco mocniej zaakcentował.
- Czeka... Nie czeka... Sam już nie wiem... - nabrałem powietrza i wstrzymałem je w środku.
- Na własne uszy słyszałem, jak powiedział na skype, że tęskni... - dodał po chwili.
- Może kiedyś doświadczę tego osobiście... Jak na razie boję się powrotu i chyba najbardziej przeraża mnie ta niepewność realności i pewność nierealności Brązowookiego... Ja to mam pecha...
- To znaczy? - Spojrzał na mnie niepewnie.
- W moim życiu pojawiają się prawie zawsze osoby, które traktują mnie przedmiotowo... O sprawach sercowych lepiej nie wspominać... Od wieków nie ta osoba, blade zainteresowanie, płoche i nikłe zauroczenie, czasowość, tęsknota, oddzielność i pojedyncze przemijanie... Czy ja oczekuję zbyt wiele?
- Nie mam zielonego pojęcia, o czym on marzy i myśli... Sam musisz go o to zapytać.
- Boję się, że zniknie i będę się musiał zmierzyć z tym, z czym walczyłem, gdy ty zniknąłeś... Nie mam na to sił...
Błękitnooki patrzył na mnie bez słowa, przestał kroić warzywa i oparł się rękoma o blat stołu. Światło lampy odbijało mu się w okularkach.
- Cokolwiek postanowisz, będę zawsze przy tobie - powiedział cicho.
- Mam ciebie i to trzyma mnie w całości... Ahhh... - zamyśliłem się na chwilę. - Odbierzesz mnie we wtorek z lotniska w Belo Horizonte?
- Jasne!
Subskrybuj:
Posty (Atom)