Znalazłem go któregoś dnia na wieszaku w jednym z dużych sklepów z odzieżą markową. Przykuł mój wzrok od razu, lecz, dotknąwszy go i powzdychawszy nieco, odwiesiłem z powrotem. Potem męczyło mnie, że go nie kupiłem. W jakiś czas potem wybrałem się ponownie do tegoż sklepu i znalazłem go wśród ubrań odrzuconych i przecenionych. Kupiłem. Mam teraz taki sam biało-czerwony t-shirt jak ulubiony t-shirt Lemurka Błękitnookiego (różnica jest tylko w jednym małym detalu). Widziałem się dziś z Brązowookim (prawie codziennie się widujemy). Za każdym razem, gdy z nim jestem, gęba mi się uśmiecha. A obok - tak dla postrachu - kawałek Katty...
Wczoraj nad Belo Horizonte przez cały dzień tłoczyły się deszczowe chmury i siąpiło od samego rana. Pod wieczór z Lemurkiem Brązowookim wybraliśmy się do kina, jednak wcześniej, zanim dotarłem do jego domu, moje ubrania były mokre od wszędobylskiego kapuśniaczku i potem nieco mną trzepało podczas seansu. Do domu wracaliśmy jak zwykle - wsparci o własne ramiona i komentowaliśmy film. Uwielbiam ten moment, kiedy kładzie rękę na moim ramieniu i przyciąga mnie do siebie. Uwielbiam, gdy podczas rozmowy odważnie patrzy mi w oczy. Uwielbiam te chwile, kiedy widzę go w mojej bluzie. Uwielbiam zapach jego bluzy. Uwielbiam te chwile, kiedy pijemy colę z tego samego kubka lub z tej samej butelki. Uwielbiam jeść z nim lody tą samą łyżeczką. Uwielbiam, gdy dzwoni i pyta: "Jak się masz?" Lubię palić z nim tego samego papierosa. Lubię jego niedoskonałości. Lubię z nim być. To mój Przyjaciel - Lemur Brązowooki!