22 czerwca lecę do Polski! Jeśli się uda, odwiedzę Trójmiasto, Kraków i Zabytkowe Miasto Elbiego. Szkoda, że dni uciekają tak szybko i czasu ciągle jest za mało...
Lemur Brązowooki już nie przychodzi do mnie w snach. Znikł z mojego świata. Odszedł. Odjechał tak samo jak Lemur Błękitnooki. Katta siedzi i patrzy w okno. Na zewnątrz pada deszcz. Krople ściekają po oknie, jedna za drugą, trzecia za czwartą i znikają gdzieś, gdzie wzrok nie sięga. Na twarzy Katty zapadł zmrok, jego oczy dawno temu się wypłakały i teraz zioną pustką i suchością. W jego życiu to chyba już norma. Trzeba teraz się przyzwyczaić do bezosobowości. Znów będę się śnił sam sobie - dalekie i bliskie podróże w nicość. Dawno, dawno temu był Lemur Książkowy. Nie jego wina, że odszedł w taki sposób, w jaki odszedł. Została po nim pustka i jedno zdjęcie... Dawno temu był Lemur Błękitnooki. Przyniósł ze sobą uśmiech, inteligencję, spokój i piękno swych oczu. Została po nim jeszcze większa pustka, ogromna tęsknota, niespełnione pragnienia i zdjęcie w jego ulubionej czerwono-białej koszulce. Najważniejsze, że jest szczęśliwy. Dawno temu, i w sumie dość krótko, był Lemur Jasnowłosy. Cieszę się, że go nie pamiętam. Jeszcze zaledwie tydzień temu był Lemur Brązowooki z tym swoim zawadiackim spojrzeniem i uśmiechem od ucha do ucha... A Elbi? Jest jak ćma... Prawdopodobnie nadszedł czas na opuszczenie Madagaskaru, bo cóż innego może zrobić Katta? Nic... I tak nikt go nigdzie nie rozumie...
Lemur Brązowooki i ja. Ja i Lemur Brązowooki. Tak dużo nas łączy, tak dużo nas dzieli. Widujemy się prawie codziennie, jeśli nie, dzwoni i zadaje dużo pytań. Potrafimy rozmawiać, spędzać ze sobą wolny czas, nie męczy nas milczenie, pracujemy przy remoncie łazienki, wspólnie wychodzimy do miasta, mamy podobne plany i marzenia. Pasują na nas nasze ubrania - on chodzi w mojej bluzie, ja w jego. Rozmawiamy o wszystkim, patrząc sobie w oczy i żaden z nas nie ucieka wzrokiem w kąt. - Wiesz, że gdybyśmy mieszkali razem, to byśmy się pozbijali? - Aha... - Ale by było za to ciekawie... - Aha... Lecz to wszystko jest tylko snem, to nocne wizje zmęczonego życiem umysłu. Nieświadome pragnienie kochania jest silniejsze niż oparcie się pokusie na lody waniliowe z orzechową posypką... Lemur Brązowooki jest wytworem sennego marzenia i istnieje w moim świecie na innych prawach niż moi znajomi z pracy. Tak naprawdę go nie ma i nigdy nie było. Tak samo jest z Lemurem Błękitnookim. Był, nie będąc, znikł, będąc w innym miejscu, w innym świecie. Lemury to filozofia snów, a pofilozofować zawsze można! Moja opowieść o Lemurach jest tylko snem i niczym innym. Nie istniejemy w rzeczywistości, nie ma nas i nigdy nie było. To typ postmodernistycznej gry! Szkoda, bo może w rzeczywistości osoby takie byłyby ciekawe i ktoś może by na nie zwrócił uwagę. Szkoda że tak nie jest i szkoda, że sny Lemura Katty nigdy się nie spełnią...