Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
środa, 14 maja 2014
Sen 146. Swój swego przyciąga
Alf (ten od pieniędzy) powiedział wczoraj to, co wiedział najlepiej: "Nienawidzę ciebie za to, że masz prawie wszystko..." W sumie to za bardzo nie wiem, o co mu chodziło, ale uniosłem tylko brwi i spojrzałem na niego znad okularków, a on odszedł nafukany jak zawsze. I jeszcze jedno - prawdopodobnie skumplował się z Brązowookim i teraz razem knują przeciwko mnie (pewnie dołączy do nich matka Brązowookiego). Dobrali się jak w korcu maku - kłamcy, oszuści, krętacze, egoiści i - co do A. nie mam całkowitej pewności, ale raczej wszystko na to wskazuje - złodzieje. Kompletny cyrk!
Dziś w pracy powinno być spokojnie, ale jutro mam z nim nocną zmianę. Nauczyłem się w ostatnim czasie jednego - nie reagować na bezczelne zaczepki i arogancko-prowokacyjne zachowanie. Jakoś przetrwam, bo już w piątek zaczynam tydzień wolnego.
Dziś w pracy powinno być spokojnie, ale jutro mam z nim nocną zmianę. Nauczyłem się w ostatnim czasie jednego - nie reagować na bezczelne zaczepki i arogancko-prowokacyjne zachowanie. Jakoś przetrwam, bo już w piątek zaczynam tydzień wolnego.
wtorek, 13 maja 2014
Sen 145. Leniwość
W Belo Horizonte bywają leniwe dni. Słońce przebija się przez chmury i ogrzewa morską trawę. Drobinki piasku wirują w lekkim powiewie wiatru i gubią się w ciemnej czuprynie Błękitnookiego. Sięgam dłonią i próbuję je wyłuskać. Mruży oczy w świetlnej kaskadzie, po czym prostuje ręce i chwyta delikatny powiew. Słoneczny leniwy dzień na plaży. Rozciąga się i przewraca na brzuch, a ja dostrzegam na jego ramionach wzory piaskowej henny. Podparł brodę na rękach i zapatrzył się w pojedyncze listki długiej morskiej trawy. "Sprawdzam, ile mają lat", szepnął po chwili i ujął w dłoń listek. "Ile?", zapytałem. "Hmmm... Ma tyle, ile kalifornijska sekwoja. Ma tyle lat co my, ale jest zarazem młodsza i starsza. Będzie tu nadal, gdy my odejdziemy." Zerknąłem na niego, a on już zaczął palcem wodzić po piasku i wytyczać zagubionej mrówce szlak. Owad wdrapał się na jego dłoń, którą Błękitnooki uniósł do góry. Dwie piękne istoty znalazły się naprzeciwko siebie, twarzą w twarz. Mrówka chwilowo znieruchomiała, a on badawczo się jej przyglądał. "Jest jak ty...", zaczął, lecz nie skończył, gdyż wiatr zdmuchnął owada i nigdzie nie można było go potem odnaleźć. Podniósł się i poszedł w stronę oceanu. Z podwiniętymi do kolan spodniami zaczął brodzić w wodzie, a ja wyłożyłem się na kocu i wystawiłem twarz prosto w promienie słońca.
poniedziałek, 12 maja 2014
Sen 144. Małe "za" i małe "przeciw"
Czekają mnie jeszcze cztery nocne zmiany i będę miał wolne. Wziąłem tydzień urlopu, gdyż jestem przemęczony. Pracuję po 6-7 dni w tygodniu nawet po 10 godzin dziennie. Muszę odreagować, zmienić otoczenie, odetchnąć, poleniuchować. W sobotę pojadę do stolicy. Chciałbym zobaczyć tę część miasta, której jeszcze nie znam, w niedzielę zaś jedziemy daleko nad ocean. Byle tylko pogoda dopisała. Tak więc przyszły weekend będzie cały zajęty. Mamy też wstępne plany co do pozostałych dni urlopu - chcielibyśmy zobaczyć dwa dalekie miasta E. i G. Wstępnie pytałem o bilety i okazało się, że są dość kosztowne. Do tego trzeba by było zarezerwować hotel i znaleźć jakieś zaskórniaki na podstawowe atrakcje. Tak więc ten wyjazd stoi jeszcze pod znakiem zapytania, chyba że znajdzie się coś bliżej i taniej. Można by było pojechać na południe nad otwarty ocean i tam zatrzymać się dwa lub trzy dni. Pomyślimy i zadecydujemy.
PS. Wczoraj w pracy w końcu dorwałem tego gnoja, któremu ponad 2 miesiące temu pożyczałem pieniądze. Nawtykałem mu, ile się tylko dało. Robił głupie miny, chciał uniknąć rozmowy, ale nie poddałem się i w końcu oddał to, co pożyczył. Gdybym się nie upomniał, znów bym czekał do następnej wypłaty, a tak dorwałem go przy gotówce, która mu jeszcze została. Skurwiały kłamca i oszust. Z tego, co się dowiedziałem, ma on mnóstwo długów, ludzie ścigają go i upominają się o swoje, lecz on sobie z tego nic nie robi. Pożycza od jednych, by oddać drugim, ale z drugiej strony pożycza od trzecich i czwartych na swoje "wydatki" ponad stan. I tak w kółko. Szkoda gadać, niektórzy ludzie nie mają wyobraźni i nie potrafią przewidzieć konsekwencji tego, co robią.
PS. Wczoraj w pracy w końcu dorwałem tego gnoja, któremu ponad 2 miesiące temu pożyczałem pieniądze. Nawtykałem mu, ile się tylko dało. Robił głupie miny, chciał uniknąć rozmowy, ale nie poddałem się i w końcu oddał to, co pożyczył. Gdybym się nie upomniał, znów bym czekał do następnej wypłaty, a tak dorwałem go przy gotówce, która mu jeszcze została. Skurwiały kłamca i oszust. Z tego, co się dowiedziałem, ma on mnóstwo długów, ludzie ścigają go i upominają się o swoje, lecz on sobie z tego nic nie robi. Pożycza od jednych, by oddać drugim, ale z drugiej strony pożycza od trzecich i czwartych na swoje "wydatki" ponad stan. I tak w kółko. Szkoda gadać, niektórzy ludzie nie mają wyobraźni i nie potrafią przewidzieć konsekwencji tego, co robią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)