Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
czwartek, 26 czerwca 2014
Sen 155. Co za banda!
Znów te osrajdupy się zebrały gromadą niedaleko domu i drą pyski na całego. Już drugą noc z rzędu wrzeszczą, kwiczą, wyją, gdaczą, kwaczą i piszczą jakby je ktoś z piór na żywca obskubywał. Rozumiem, że niedaleko jest port, ale trochę szacunku dla śpiących ludzi by się przydało. Normalnie ocipieć można, bo ptaszory wścieku dostały. Wczorajszej nocy Błękitnooki w samych bokserkach na werandę wybiegł i rzucał w ich kierunku czym popadło - butelką wody, sztućcami (musiałem resztę schować, gdyż nie zostałby w domu ani jeden widelec), rolką papieru toaletowego (do tej pory wisi rozwinięta na drzewie), potem złapał moją poduchę i z okna sypialni wycelował w jednego rozwrzeszczanego obsrańca i: "Spierdalaj stąd kaczodziobie! Spać chcemy!", się zamachnął w jego kierunku. W ostatniej chwili uratowałem swojego jaśka. Kątem oka zauważyłem, że ptaszor się w ogóle tym nie przejął, bo zagdakał przeraźliwie, zwalił wielką kupę wprost na chodnik i odleciał. Błękitnookiemu żyła skoczyła i nie zasnął już do czasu pobudki do pracy. Dzisiejszej nocy mamy powtórkę z rozrywki. Aby rozweselić Błękitnookiego zapytałem: "A może te ptaszory jakiejś cieczki dostały i się gonią jak zwariowane?". Spojrzał na mnie zaskoczony i skwitował krótko: "Nie pozwolę, by ich było więcej! Jutro kupię kilo arszeniku i zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni!" Życie w Belo Horizonte do łatwych nie należy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz