Chyba nie spałem zbyt dobrze...
Nie pamiętam tego, gdyż co chwilę ktoś wchodził do pokoju i mnie budził, mówiąc, że woda cieknie z kranu nad wanną, potem wyciągał spod łóżka stare ubrania, stare buty, pakował je do walizki, a te spadały na dywan i tłoczyły się ciągle wzrastającymi kupami szmat, zaczynały cuchnąć wilgocią i pleśnią, zaczynały parcieć i pękać, rozpadać się na kawałki, wydawać nikłe dźwięki gnicia, syczały pod ciśnieniem ucisku wieka walizki i upadały znów na dywan, który namókł już na tyle, że pokrywał zanurzone weń stopy na kilka centymetrów, lecz, gdy się wstało, w niektórych miejscach woda dosięgała kolan i bulgotała pęcherzami brązowego, gęstego, śmierdzącego błota nici, nadruków, mankietów, połamanych lub wyszczerbionych guzików, pętelek, zamków błyskawicznych, wszystkich zarazem odbarwionych i poniżonych losem, ale i wzniesionych ku chwale wspólnej rewii pod imieniem armanich, guccich i versacich, których spotkało jednakowe przeznaczenie początku i końca w chwale świstu fleszy i syku butwiejącego odoru...
Ktoś dobijał się do okna pokoju. Z wysiłkiem opuściłem stopy na dywan. Zachlupotało. Oparłem się o parapet i wypchnąłem okno na zewnątrz. W strugach deszczu, w przemoczonym ubraniu i w kapturze naciągniętym na czoło, stał Brązowooki. Przez okno wszedł do pokoju i stanął przy łóżku. Ściekająca zeń woda łączyła się z tą na podłodze, podwyższając swój stan i zatapiając kolejne sprzęty. Nie zauważył tego nawet. Rozpiął i ściągnął bluzę, następnie zrzucił mokre spodnie. Moim oczom ukazał się jego tors i nagie biodra. Drgnąłem. "Wiesz, zimno mi" - szepnął i, kładąc się do łóżka, przykrył się kołdrą. Głowa spoczęła na poduszce, przymknął swe brązowe oczy i wpatrywał się w sufit. Słyszałem tylko kapanie wody i jego równomierny oddech. Nachyliłem się i ucałowałem go w czoło. Spał.
Gdy tak przyglądałem się śpiącemu Brązowookiemu, do pokoju wszedł Lemur Jasnowłosy. Stanął pod ścianą i się zamyślił. Kątem oka dostrzegłem, jak Brązowooki odchyla kołdrę od strony Jasnowłosego, ten się uśmiecha, szybkim ruchem zrzuca sweter i spodnie i wskakuje do ciepłego łóżka. Mignęła mi tylko ich nagość, nawet nie zdążyłem zareagować, gdy zniknęli pod kołdrą. "Brązowooki przyszedł do mnie!" - zawył mój umysł i odrzuciłem nagłym ruchem pościel, lecz, ku mojemu zdziwieniu, w kłębek zwinięty spał tam Błękitnooki, nagi i zziębnięty ciepła szukał w rozrzuconych dokoła siebie suchych jesiennych liściach. Gdy mnie dostrzegł, wyciągnął ku mnie rękę i zapłakał. Nie wstydził się swej nagości. Wnet zapomniałem o zwiedzionym przez Jasnowłosego Brązowookim i przytuliłem go do siebie.
Nawet nie wiem, jak długo tak leżeliśmy, ale zaczynałem już czuć emanujące od niego ciepło, gdy do pokoju wrócił Brązowooki. Stał przy łóżku i patrzył na Błękitnookiego. Spojrzał na mnie i: "On tu?" - rzucił smętnym głosem. Pomimo jego nagości chciałem wstać i przyjąć zaproszenie, lecz przytrzymał mnie za ramię Błękitnooki. "Co ze mną będzie?" - wołały jego błękitne oczy. "Rób co chcesz!" - wołały oczy tego drugiego.
Nie wiem czemu, ale załączyłem telewizor i zapatrzyłem się w migające obrazy. W tym czasie woda z dywanu wyparowała. Sięgnąłem po butelkę whisky, łyknąłem raz, drugi, trzeci i podałem ją Brązowookiemu, ten zrobił to samo i podał następnie Błękitnookiemu. Zauważyliśmy, że za oknem wstał nowy dzień. Nie miałem sił na nic i chyba potem nie spałem zbyt dobrze...
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz