Sprawę przegraliśmy, lecz udało się ustalić pewien kompromis: stara część cmentarza zostanie zlikwidowana, jednak teren ten zostanie przeznaczony pod nowe kwatery, a nie na parking, jak chciał ksiądz, zaś szczątki wydobyte z naszej mogiły (jeśli takowe będą) zostaną złożone w grobie dziadków. W ostateczności zgodziliśmy się.
Mama opowiadała mi, że ksiądz proboszcz był bardzo oburzony pozwem do sądu i tłumaczył się, że poinformował nas o swoich zamiarach. Owszem, ponad rok temu była taka rozmowa (pisałem o tym na blogu: wpis nr 508 "Zacietrzewienie") i nie były to żadne konkrety, lecz same hipotezy, ponieważ sam wtedy stwierdził, że sprawę jeszcze przemyśli. Uregulowaliśmy brakujące opłaty i na tym się skończyło.
Na sprawie okazało się, że ksiądz ten jest wielkim kłamcą i oszustem. Zaprzeczył, gdy zapytano go o opłatę (rok temu wpłaciliśmy "do kasy" parafialnej 3.800 złotych!). Nie wpisał tego do ksiąg ewidencyjnych i nie wydał żadnego kwitu. Zostaliśmy z niczym i tym samym sprawę przegraliśmy. Przy okazji wyjaśniła się sprawa zaginionego pomnika z grobu Elbiego i cioci Lucyny - sam ksiądz nakazał jego demontaż, lecz już nie potrafił wyjaśnić, w jakich okolicznościach się to odbyło i co stało się z granitowymi płytami. Zasłonił się niepamięcią - tak opowiadał mi Bzyczek.
Według ustaw prawnych nieopłacone, zaniedbane lub opuszczone mogiły mogą zostać zlikwidowane przez zarządcę cmentarza po upływie 20 lat. W naszym przypadku minęło ponad 25 lat, ale mogiła była opłacona i przez nas odwiedzana.
Problem dotyczy jedynie tego, że znajduje się ona na starej części cmentarza pośród opuszczonych i zaniedbanych grobów i stanowi jakoby przeszkodę w jego likwidacji (chyba tylko my rościmy do tego pretensje) i dlatego też ksiądz dokonał szeregu oszustw, by dopiąć swego - rozebrał pomnik i spowodował, że mogiła wyglądała na opuszczoną, kłamał, gdy był pytany o to, co stało się z płytami, sfałszował księgi ewidencyjne, przejął na własność opłaty cmentarne, nie poinformował krewnych o planach ekshumacji szczątków i zaplanował budowę parkingu bez uzgodnień urzędowych i nie na swoim terenie i prawdopodobnie na własną korzyść.
Jaki tego efekt? Możemy złożyć szczątki Elbiego i jego mamy w grobie dziadków, ale na własny koszt i wpłacając do kasy cmentarnej "co łaska". A ksiądz? Wyszedł z sali rozpraw z chytrym uśmiechem na tłustej twarzy i pełen zadowolenia...
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
Niestety, nie chciałam Cię wkurzać, wiec się nie odzywalam, ale czytałam poprzedni post i takiego wyniku sprawy się spodziewałam.
OdpowiedzUsuńWniosek z tego taki, że tej organizacji należy unikać, a jeśli się wpłaca jakiekolwiek pieniądze, to tylko za papier albo przelewem, żeby potwierdzenie było.
Takimi działaniami tylko potwierdzają to, jak są pokazywani choćby w filmie "Kler".
Sami sobie kręcą na siebie bicz. Za 20 lat beda nielubiane marginesem
OdpowiedzUsuń