Wczoraj cały wieczór siedziałem u Brązowookiego... Potem nie mogłem spać... Przekimałem może z 40 minut... Hmmm...
Za niecałą godzinę wyruszam w swoją daleką podróż do Polski. Mam nadzieję, że niczego nie zapomniałem...
Zapytano mnie: "Co byś chciał zrealizować w trakcie pobytu w Polsce?" "Chciałbym spotkać się z Elbim."
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
sobota, 22 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
Sen 83. I tak nikt nie zrozumie...
Tak prawdę mówiąc, moja relacja z Lemurkiem Brązowookim jest jednostronna. To mi zależy, nie jemu... Muszę się do tego wszystkiego zdystansować... Wrześniową przeprowadzkę jeszcze mogę odwołać... Wyjazd do Polski może jakoś mi pomoże zacząć... 5 lat bycia samemu chyba mnie zmieniło i wewnętrznie czuję, że nadal powinienem być sam. Nie nadaję się już do jakiejkolwiek relacji i nie ma co owijać w bawełnę - nie ma nikogo takiego, kto by chciał coś na poważnie ze mną zaczynać. Taki jak ja to tylko pod walec...
Przeważnie jestem tylko czasowym dodatkiem, który poda pomocną dłoń, wytłumaczy, załatwi coś, pożyczy pieniądze, pomoże w remoncie, potem idę w odstawkę, zapomina się o mnie. Chciałbym zaistnieć, ale zawsze wszyscy mnie odsuwają na bok... Pamiętam, że przez ponad pół roku po odejściu Lemurka Błękitnookiego byłem zupełnie sam, żadnych internetowych znajomych, tych realnych odprawiłem, i było mi wtedy bardzo dobrze - nikt o nic nie pytał, nikomu nie musiałem nic mówić. Teraz też tego potrzebuję... Zastanawiam się nad zlikwidowaniem konta na fb i na kumpello. Przestało mi zależeć...
Piszę szczerze - moje serce nadal bije dla Lemurka Błękitnookiego, tak naprawdę nie wiem, kim jest dla mnie Brązowooki, być może widzę w niektórych jego cechach fizycznych i intelektualnych Błękitnookiego, który wiele lat temu zadał mi okrutny cios, lecz wybaczyłem mu i teraz ciągle czekam na cud, który nie chce się zdarzyć... Są dni, wieczory, noce kiedy za nim tak tęsknię, że mój mózg rozpada się na kawałki, a serce pulsuje z siedmiokrotnym przyspieszeniem, ciągle się dławię i obijam o ściany... Nie wiem, niczego już nie wiem... Zagubiłem się...
Chcę zostać sam.
Przeważnie jestem tylko czasowym dodatkiem, który poda pomocną dłoń, wytłumaczy, załatwi coś, pożyczy pieniądze, pomoże w remoncie, potem idę w odstawkę, zapomina się o mnie. Chciałbym zaistnieć, ale zawsze wszyscy mnie odsuwają na bok... Pamiętam, że przez ponad pół roku po odejściu Lemurka Błękitnookiego byłem zupełnie sam, żadnych internetowych znajomych, tych realnych odprawiłem, i było mi wtedy bardzo dobrze - nikt o nic nie pytał, nikomu nie musiałem nic mówić. Teraz też tego potrzebuję... Zastanawiam się nad zlikwidowaniem konta na fb i na kumpello. Przestało mi zależeć...
Piszę szczerze - moje serce nadal bije dla Lemurka Błękitnookiego, tak naprawdę nie wiem, kim jest dla mnie Brązowooki, być może widzę w niektórych jego cechach fizycznych i intelektualnych Błękitnookiego, który wiele lat temu zadał mi okrutny cios, lecz wybaczyłem mu i teraz ciągle czekam na cud, który nie chce się zdarzyć... Są dni, wieczory, noce kiedy za nim tak tęsknię, że mój mózg rozpada się na kawałki, a serce pulsuje z siedmiokrotnym przyspieszeniem, ciągle się dławię i obijam o ściany... Nie wiem, niczego już nie wiem... Zagubiłem się...
Chcę zostać sam.
wtorek, 18 czerwca 2013
Sen 82. Stało się
Od 1. września będę mieszkał z Lemurkiem Brązowookim. Dziś przed południem zostały podjęte odpowiednie decyzje.
Wieczorem zaczynam wielkie pakowanie, gdyż już w sobotę wylatuję do Polski. Trzeba zrobić jakieś zakupy, kupić prezenty i słodycze. Jutro od samego rana będę biegał po sklepach...
Wieczorem zaczynam wielkie pakowanie, gdyż już w sobotę wylatuję do Polski. Trzeba zrobić jakieś zakupy, kupić prezenty i słodycze. Jutro od samego rana będę biegał po sklepach...
Sen 81. Z rytmem dnia
Jak zwykle krzątałem się po mieszkaniu. Złożyłem koc, rozwiesiłem ręczniki na wieszakach, włączyłem pranie, zmieniłem pościel, poskładałem buty do pudełek, pozmywałem kubki. Przykucnąłem przy komodzie, by poukładać w dolnej szufladzie podkoszulki, gdy poczułem, że ktoś za mną stoi. Zerknąłem za siebie i przy drzwiach ujrzałem Brązowookiego. Obserwował mnie, a gdy chciałem się odezwać, uciszył gestem ręki, podszedł i chwycił mnie w pasie.
Rozejrzałem się dokoła siebie. Poduszka leżała na dywanie, kołdra skopana zsuwała się z łóżka, zrolowane skarpetki poniewierały się koło materaca. Wsunąłem bose stopy w kapcie,włożyłem niebieską bluzę z kapturem i poszedłem zaparzyć sobie poranną kawę. W kuchni świeciło się światło, a przy stole, w mojej ulubionej koszulce NYC, siedział Brązowooki i wcinał mój jogurt. Oniemiały patrzyłem na niego. Zawróciłem do sypialni, by coś sprawdzić. Pchnąłem drzwi, wparowałem do środka. Na podusze spoczywała głowa Błękitnookiego. "Dzień dobry, kochanie" wyszeptał przez półprzymknięte oczy i przeciągnął się. "Jak dobrze znów być w domu... Miałem strasznie ciężką podróż.", dodał po chwili i usiadł, wspierając się na poduszkach.
Plecami oparłem się o ścianę, gdy wtem do sypialni wszedł Brązowooki. Nie patrząc na Błękitnookiego, zrzucił koszulkę i w samej bieliźnie zbierał z podłogi rozrzucone ubrania. Błękitnooki obserwował go ukradkiem. Gdy Brązowooki ubrał się, podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, mówiąc: "Do zobaczenia wieczorem", Błękitnooki rozwinął skrzydła, zatrzepotał nimi i, wylatując przez okno, zawołał: "Do zobaczenia wieczorem".
Jak gdyby nigdy nic dopiłem poranną kawę, pościeliłem łóżko, pozbierałem porozrzucane pióra i ubrania, zawiązałem buty i wyszedłem na zakupy, gdyż w Belo Horizonte wybiła już północ i większość mieszkańców poustawiała się w kolejkach przed ulubionymi sklepami.
Rozejrzałem się dokoła siebie. Poduszka leżała na dywanie, kołdra skopana zsuwała się z łóżka, zrolowane skarpetki poniewierały się koło materaca. Wsunąłem bose stopy w kapcie,włożyłem niebieską bluzę z kapturem i poszedłem zaparzyć sobie poranną kawę. W kuchni świeciło się światło, a przy stole, w mojej ulubionej koszulce NYC, siedział Brązowooki i wcinał mój jogurt. Oniemiały patrzyłem na niego. Zawróciłem do sypialni, by coś sprawdzić. Pchnąłem drzwi, wparowałem do środka. Na podusze spoczywała głowa Błękitnookiego. "Dzień dobry, kochanie" wyszeptał przez półprzymknięte oczy i przeciągnął się. "Jak dobrze znów być w domu... Miałem strasznie ciężką podróż.", dodał po chwili i usiadł, wspierając się na poduszkach.
Plecami oparłem się o ścianę, gdy wtem do sypialni wszedł Brązowooki. Nie patrząc na Błękitnookiego, zrzucił koszulkę i w samej bieliźnie zbierał z podłogi rozrzucone ubrania. Błękitnooki obserwował go ukradkiem. Gdy Brązowooki ubrał się, podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, mówiąc: "Do zobaczenia wieczorem", Błękitnooki rozwinął skrzydła, zatrzepotał nimi i, wylatując przez okno, zawołał: "Do zobaczenia wieczorem".
Jak gdyby nigdy nic dopiłem poranną kawę, pościeliłem łóżko, pozbierałem porozrzucane pióra i ubrania, zawiązałem buty i wyszedłem na zakupy, gdyż w Belo Horizonte wybiła już północ i większość mieszkańców poustawiała się w kolejkach przed ulubionymi sklepami.
sobota, 15 czerwca 2013
Sen 80. T-shirt
Widziałem się dziś z Brązowookim (prawie codziennie się widujemy). Za każdym razem, gdy z nim jestem, gęba mi się uśmiecha.
A obok - tak dla postrachu - kawałek Katty...
czwartek, 13 czerwca 2013
Sen 79. Mój Przyjaciel
Wczoraj nad Belo Horizonte przez cały dzień tłoczyły się deszczowe chmury i siąpiło od samego rana. Pod wieczór z Lemurkiem Brązowookim wybraliśmy się do kina, jednak wcześniej, zanim dotarłem do jego domu, moje ubrania były mokre od wszędobylskiego kapuśniaczku i potem nieco mną trzepało podczas seansu. Do domu wracaliśmy jak zwykle - wsparci o własne ramiona i komentowaliśmy film.
Uwielbiam ten moment, kiedy kładzie rękę na moim ramieniu i przyciąga mnie do siebie.
Uwielbiam, gdy podczas rozmowy odważnie patrzy mi w oczy.
Uwielbiam te chwile, kiedy widzę go w mojej bluzie.
Uwielbiam zapach jego bluzy.
Uwielbiam te chwile, kiedy pijemy colę z tego samego kubka lub z tej samej butelki.
Uwielbiam jeść z nim lody tą samą łyżeczką.
Uwielbiam, gdy dzwoni i pyta: "Jak się masz?"
Lubię palić z nim tego samego papierosa.
Lubię jego niedoskonałości.
Lubię z nim być.
To mój Przyjaciel - Lemur Brązowooki!
Uwielbiam ten moment, kiedy kładzie rękę na moim ramieniu i przyciąga mnie do siebie.
Uwielbiam, gdy podczas rozmowy odważnie patrzy mi w oczy.
Uwielbiam te chwile, kiedy widzę go w mojej bluzie.
Uwielbiam zapach jego bluzy.
Uwielbiam te chwile, kiedy pijemy colę z tego samego kubka lub z tej samej butelki.
Uwielbiam jeść z nim lody tą samą łyżeczką.
Uwielbiam, gdy dzwoni i pyta: "Jak się masz?"
Lubię palić z nim tego samego papierosa.
Lubię jego niedoskonałości.
Lubię z nim być.
To mój Przyjaciel - Lemur Brązowooki!
piątek, 7 czerwca 2013
Sen 78. Moje Lemurki
Błękitnooki - śnił mi się przez połowę nocy, trzymałem go za ręce i całowałem w policzek.
Brązowooki - wczoraj zaproponował mi wspólne zamieszkanie...
czwartek, 6 czerwca 2013
Sen 77. Cofnąć czas...
Nie mogę spać. Mam takie chwile, że tępo wpatruję się w pościel, podłogę lub w ścianę. Rozmyślam, wspominam, tęsknię. Jestem zbyt głupi i słaby, by cofnąć czas i dopilnować tego, co przeoczyłem. Zmarnowałem swoje życie, podjąłem zbyt wiele złych decyzji, wiele razy wszedłem na złą drogę i stałem się tym, czym jestem teraz - wrakiem. Tak, to prawda... Choć mam piękne wspomnienia (wystarczy zamknąć oczy), żyję w poczuciu winy i moim marzeniem jest, by usłyszeć kiedyś dwa słowa: "Wybaczam ci".
Tak strasznie za nim tęsknię - za jego głosem, zapachem, spojrzeniem, dotykiem, chciałbym znów usiąść obok niego i obejrzeć z nim film, zanurzyć dłoń w jego włosach, położyć głowę na kolanach, chciałbym znów poczuć, jak wsuwa rękę do tylniej kieszeni moich dżinsów i wyciąga klucze, chciałbym znów z nim jeść lody jedną łyżeczką lub wspólnie śpiewać ulubioną piosenkę...
Pomarzyć mogę... Nikt mi tego przecież nie zabrania...
Zaplanowałem sobie odwiedzić nasze miasto. Będzie bolało, ale pójdę naszymi szlakami. Ciekawe, czy ławeczka, przy której go zobaczyłem po raz pierwszy, jeszcze stoi na małym placyku w centrum. Stanę w ciemnej bramie kamienicy, gdzie po raz pierwszy się przytuliliśmy, a potem spojrzę w okna jego starego mieszkania. Spróbuję odszukać płytę chodnika, na której po raz ostatni trzymałem go za rękę, gdy odchodził...
Minęło 5 lat, a ja dokładnie pamiętam to miejsce... Wiele rzeczy pamiętam zbyt dokładnie... Chciałbym umieć zapomnieć, lecz nie umiem...
Całkiem niedawno ktoś mi napisał: "A co jeśli Błękitnooki jest nieodzyskiwalny?" Wiem, że ten ktoś ma rację, ale sercu tak trudno to wyjaśnić... W sumie nie potrafię wytłumaczyć dlaczego akurat on, szukam w pamięci konkretnych przykładów i nic nie znajduję. Po prostu - był mój i dlatego jest tak ważny. Nie ma go już obok mnie 5 lat, ale gdyby potrzebował pomocy, bez zastanowienia bym leciał do Polski, by, nawet przy jego sprzeciwie, wesprzeć go lub mu pomóc, a jeśli by było trzeba - anonimowo.
Tak strasznie za nim tęsknię - za jego głosem, zapachem, spojrzeniem, dotykiem, chciałbym znów usiąść obok niego i obejrzeć z nim film, zanurzyć dłoń w jego włosach, położyć głowę na kolanach, chciałbym znów poczuć, jak wsuwa rękę do tylniej kieszeni moich dżinsów i wyciąga klucze, chciałbym znów z nim jeść lody jedną łyżeczką lub wspólnie śpiewać ulubioną piosenkę...
Pomarzyć mogę... Nikt mi tego przecież nie zabrania...
Zaplanowałem sobie odwiedzić nasze miasto. Będzie bolało, ale pójdę naszymi szlakami. Ciekawe, czy ławeczka, przy której go zobaczyłem po raz pierwszy, jeszcze stoi na małym placyku w centrum. Stanę w ciemnej bramie kamienicy, gdzie po raz pierwszy się przytuliliśmy, a potem spojrzę w okna jego starego mieszkania. Spróbuję odszukać płytę chodnika, na której po raz ostatni trzymałem go za rękę, gdy odchodził...
Minęło 5 lat, a ja dokładnie pamiętam to miejsce... Wiele rzeczy pamiętam zbyt dokładnie... Chciałbym umieć zapomnieć, lecz nie umiem...
Całkiem niedawno ktoś mi napisał: "A co jeśli Błękitnooki jest nieodzyskiwalny?" Wiem, że ten ktoś ma rację, ale sercu tak trudno to wyjaśnić... W sumie nie potrafię wytłumaczyć dlaczego akurat on, szukam w pamięci konkretnych przykładów i nic nie znajduję. Po prostu - był mój i dlatego jest tak ważny. Nie ma go już obok mnie 5 lat, ale gdyby potrzebował pomocy, bez zastanowienia bym leciał do Polski, by, nawet przy jego sprzeciwie, wesprzeć go lub mu pomóc, a jeśli by było trzeba - anonimowo.
piątek, 31 maja 2013
Sen 76. Wkrótce
22 czerwca lecę do Polski!
Jeśli się uda, odwiedzę Trójmiasto, Kraków i Zabytkowe Miasto Elbiego.
Szkoda, że dni uciekają tak szybko i czasu ciągle jest za mało...
Jeśli się uda, odwiedzę Trójmiasto, Kraków i Zabytkowe Miasto Elbiego.
Szkoda, że dni uciekają tak szybko i czasu ciągle jest za mało...
czwartek, 30 maja 2013
Sen 75. Sny pełne jawy
Dawno, dawno temu był Lemur Książkowy. Nie jego wina, że odszedł w taki sposób, w jaki odszedł. Została po nim pustka i jedno zdjęcie...
Dawno temu był Lemur Błękitnooki. Przyniósł ze sobą uśmiech, inteligencję, spokój i piękno swych oczu. Została po nim jeszcze większa pustka, ogromna tęsknota, niespełnione pragnienia i zdjęcie w jego ulubionej czerwono-białej koszulce. Najważniejsze, że jest szczęśliwy.
Dawno temu, i w sumie dość krótko, był Lemur Jasnowłosy. Cieszę się, że go nie pamiętam.
Jeszcze zaledwie tydzień temu był Lemur Brązowooki z tym swoim zawadiackim spojrzeniem i uśmiechem od ucha do ucha...
A Elbi? Jest jak ćma...
Prawdopodobnie nadszedł czas na opuszczenie Madagaskaru, bo cóż innego może zrobić Katta? Nic...
I tak nikt go nigdzie nie rozumie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







