Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
piątek, 23 sierpnia 2013
Sen 99. Szepty nocy
Jest środek nocy. Niedawno wróciłem z pracy. Zapatrzyłem się w ciemne okno, zlustrowałem swój pokój, nalałem do kubka czerwonego wina z butelki stojącej koło szafy. Zrzuciłem z siebie pracownicze ubrania i poszedłem pod prysznic. Lubię usiąść na dnie brodzika i czuć na sobie lejącą się z góry wodę. To taka domowa ulewa. Włożywszy czystą bieliznę, zamknąłem się na klucz w pokoju. Pogasiłem wszystkie światła i, siedząc na skraju łóżka, zapatrzyłem się w ciemne okno. Z zewnątrz dochodziły do mnie odgłosy nocnego miasta - jakieś zagubione krzyki ludzkie, dalekie szczekanie psa, świst spadającej gwiazdy, policyjny kogut, gwizd lokomotywy i szum wiatru w koronie niedalekiego drzewa. Chyba zaczęło kropić, wiatr wzmógł na swej sile i zastukał w szybę. Wysłał mi zaproszenie. Podszedłem do stojącego przy ścianie lustra i spojrzałem na odbicie kogoś, kogo chyba nie znam zbyt dobrze - podsinione i zmęczone oczy, krótkie ciemnoblond włosy, małe, wąskie usta, przeciętny nos i smutne czoło. Odwróciłem lustro do ściany, by nic nie zobaczyło i otworzyłem na oścież okno. Sięgnąłem po ramkę ze zdjęciem stojącą na komodzie, przejechałem dłonią po jej powierzchni i się uśmiechnąłem, następnie odpiąłem z szyi łańcuszek ze złotym medalionem i ściągnąłem obrączkę, którą dostałem od niego. Zostawiłem ją obok zdjęcia i wszedłem na parapet. Wiatr szarpał podkoszulką, a deszcz zacinał po ciele. Daleko w dole majaczył zarys schodów prowadzących na pobliski parking, a tuż przy chodniku w świetle latarni stał rząd ławek. Trzymając się okiennej ramy,uniosłem twarz w stronę zasłoniętego chmurami nieba. Czułem na twarzy i na szyi zimne krople deszczu. W samej bieliźnie i białym podkoszulku czekałem na silniejszy powiew wiatru, w myślach liczyłem uderzenia serca i słuchałem tego, co powie mi noc. Wtem całym ciałem wstrząsnął gwałtowny dreszcz i popłynęły mi łzy. Zszedłem na dół, usiadłem na łóżku i zacząłem płakać jak nigdy dotąd. Minęła prawie godzina od tego, jak się nieco wyciszyłem, ale okno nadal jest otwarte...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Proszę nie rób głupstw,jeszcze może być dobrze,wierzę w to i w Ciebie dobry człowieku.A.
OdpowiedzUsuńGdybym był "dobrym człowiekiem", tak jak piszesz, nie spotkałoby mnie to wszystko. Po co się starać, skoro nie ma to sensu?
UsuńPrzyjmujesz z gruntu błędne założenie, że dobrych ludzi nie spotykają złe rzeczy. Ależ jak najbardziej spotykają! A po cóż w Biblii umieszczono historię Hioba?
UsuńAle ja nie wierzę w Biblię. Jest ona dla mnie tym samym co np. Trylogia Sienkiewicza.
UsuńNie chodzi o to, żebyś w nią wierzył. Przytoczyłem ją jako przykład bardzo starego dzieła literackiego - tekstu kultury, w którym już wtedy zdawano sobie sprawę ze wspomnianej przeze mnie reguły i uznano ją za tak ważną, że podkreślono w postaci ważnej opowieści. A więc już wtedy wielu ludzi musiało popełniać ten sam błąd, co Ty teraz, Katto. Po prostu - shit happens, kak gawariat Francuzy. ;-)
UsuńJest to jakiś sposób na czucie czegokolwiek, chociażby kropli rozbijających się o policzki.
OdpowiedzUsuńZdenerwowałam?
UsuńNie.
Usuń