Bzyczek dzwoni do mnie późnym popołudniem: "W niedzielę wybieram się z Andreą do miasta duchów. Chcę jej pokazać to dziwne miejsce, gdzie mało co nie dostaliśmy zawału", oznajmia na jednym wdechu. "Nie wiedziałem, że Andrea pojechała z tobą do stolicy...", odpowiadam nieco zaskoczony. "Przyjechała w dwa dni po mnie ze swoimi projektami. Ostatnio dobrze mi się z nią współpracuje, dogadujemy się", mówi. "I co, zostanie tam dłużej?", pytam. "Nie. Wrócimy razem do Belo, ale wcześniej chciałem ją zabrać do miasteczka duchów. Dobra, zadzwonię później, bo wychodzimy teraz na zakupy", oznajmia. "Idziecie razem na zakupy?", pytam. "Tak. Kupimy ci coś. Buziaki!", rozłączył się. Patrzyłem na wyświetlacz telefonu do momentu aż się wygasił, a potem powiedziałem sam do siebie: "Jak pojedziesz z Andreą do miasteczka duchów, to pamiętaj o tym, by ją potem tam zostawić".
O miasteczku duchów pisałem we Śnie 272 pt. "Wzdłuż tęczy".
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz