Drzwi zaskrzypiały ciuchutko. Duży biały kot śpiący w nogach łóżka podniósł głowę i błyszczącymi oczyma świdrował ciemność. Po chwili wyciągnął do przodu łapy, wygiął grzbiet i miękko przeszedł w stronę poduszki, by zeskoczyć stamtąd na dywan i czmychnąć pod łóżko.
Przez szparę pod drzwiami do sypialni zaczęła wdzierać się gęsta mgła. Najpierw spowiła nieprzeniknionymi oparami kąty, zawisła nieruchomo pod sufitem, wpełzła we frędzle zasłon i pomiędzy nici dywanu. Zastygła niczym zeszklona żelatyna, unieruchamiając w swym wnętrzu każdy sprzęt, powietrze, rosę potu na czole śpiącego, jego sny i myśli, w tym uciśnieniu przestała krążyć jego krew i płyny ustrojowe. W bursztynowej pułapce blaskiem seledynowego utajenia mignęły oczy uwięzionego kota, który, wydając gardłowy pomruk, zastygł z półotwartym pyszczkiem. Mgła wdarła się do jego wnętrza, otoczyła jego wnętrzności, wlała się do komór serca, wypełniła swą gęstością zwoje mózgowe i uśpiła zwierzę. Blask jego oczu znikł, zaciągając matową zasłonę na białka i źrenice. Cały pokój znieruchomiał i zdrętwiał.
Drzwi ponownie skrzypnęły i przez szczelinę wsunęła się do pokoju dłoń. Długie i subtelne palce odnalazły kontakt i załączyły górne światło. Podniosłem głowę i ujrzałem znaną sobie postać. Usiadłem na łóżku, podwinąłem nogi pod siebie i czekałem aż podejdzie. Z początku nie zauważyłem, że korpus mojego ciała nadal leży pod pościelą. Obok mnie spał kot zwinięty w kłębek, lecz gdy chciałem go pogłaskać, moja dłoń zapadła się niby w unikalnym widmie i zaczęła znikać. Dotkąłem swojej twarzy, lecz niczego tam nie było. Przeniosłem rękę na śpiącego siebie i wyczułem fizyczny opór ciała. Było zimne i jakby skamieniałe. Nie oddychało, lecz drżało niby z zimna. Przyjrzałem się sobie - lekko rozchylone usta, lekko zaróżowione poliki, gładkie czoło i jasne włosy rozrzucone na podusze, a wiele z nich w nieładzie pokrywało część twarzy i bezczelnie wdzierało się do oczu, ust i uszu. Chciałem je odgarnać na bok, lecz jakby zmagnesowane wracały na swoje miejsce.
Postać zbliżyła się do łóżka i była już na wyciągnięcie ręki. Gdy usiadła, biały kot już siedział na jej kolanach i wyniośle przeciągał się i prosił o pieszczoty. Oparłem głowę o pobliskie drzewo i zapatrzyłem się w niebo. Chmury płynęły pchane niewidzialnym wiatrem, pośród nich kołował sokół bądź jastrząb. Przykryłem rąbkiem kołdry śpiącego kota, by nie stał się ofiarą drapieżnika i wziąłem do ręki dłoń mojego towarzysza. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Wskazał niemym gestem stolik i zza siebie wyciągnął kruche ciastka z makiem i dwa kubki kawy. Usiedliśmy. Kot od razu wskoczył na stół i prosił o łakocie. Nawet nie zdążył się zbliżyć, gdy ze świstem z nieba spadł sokół i wbił szpony w jego grzbiet. Na stole zakotłowało się, kubki przewróciły się, ciastka pospadały na dywan. Lampa nad stołem huśtała się we wszystkie strony. Mój towarzysz wstał i pogłaskał sokoła po głowie, a ten uleciał w niebo, zabierając ze sobą swoją zdobycz.
Zaczęło się ściemniać. Ani boczna lampka, ani światło górne nie dawały wystarczającej jasności. Las zaczynał pogrążać się we śnie. Wstaliśmy od stołu i przeszliśmy do sypialni. Pocałował mnie w czoło i położył się obok. Naciągnął kołdrę i poprawił poduchy. Obudzony kot wyszedł spod łóżka i, miaucząc, wskoczył na pościel. Pogłaskał go i spojrzał mi w oczy.
- Chyba popełniłeś błąd - szepnął.
- Wiem...
- Jesteś tak daleko i tak blisko zarazem - wydusiłem po chwili.
- Zawsze jestem za daleko - wsunął rękę pod mój kark i mogłem do niego przylgnąć bardziej. Czułem bicie jego serca. Słyszałem, jak przymykał powieki i gdy głęboko wzdychał, jego klatka piersiowa się podnosiła i opadała.
- Martwisz się tym? - Spytałem.
- Nie, raczej nie. Nasza bliskość jest nieokreślona - odparł.
- Wiem, że nie ma ciebie tutaj i już nie będzie - wyszeptałem i ucałowałem go w czoło.
- Właśnie. Trzeba nam trwać, będąc blisko oddalonymi od siebie...
- Nadzieja umarła, gdy...
- Nie, to umarł tamten czas - oddał pocałunek i zamknął oczy.
Mgła zniknęła i zasnęliśmy przytuleni z kotem w nogach pośród szumu jesiennego wiatru.
Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz