Tagi
Anglia
(30)
Antropologia
(296)
Brazylia
(123)
Dzieciństwo
(9)
Dziwne przypadki Katty
(166)
Elbi
(77)
Emigracja
(156)
Fantasmagorie
(46)
Filmy i seriale
(32)
Fotki
(74)
Inne inności
(170)
Inne Lemury
(26)
Katta Supervisor
(7)
Książki
(44)
Lemur Błękitnooki
(187)
Lemur Brązowooki
(47)
Lemur Jasnowłosy
(4)
Lemur Zmartwychwstały
(3)
Markiza
(46)
Odkrycia Lemura
(18)
Okolice Lemurii Małej
(9)
Opowieść na faktach
(3)
Podróże
(82)
Powszechność
(58)
PPirx
(8)
Praca
(90)
Real Katty
(55)
Rozterki Katty
(54)
Sny Katty
(42)
Tęsknota
(71)
Uczucia
(128)
Wrażenia
(275)
Zabytkowe Miasto
(30)
Życiowa filozofia Katty
(49)
poniedziałek, 2 września 2013
Sen 105. To nie sen
Jeszcze w tym roku zacznie się 6 rok singlowania, a już wkrótce minie 5 pełnych lat, jak poznałem Lemurka Błękitnookiego. Przywykłem. Zmieniłem się. Częściowo na lepsze, częściowo na gorsze. Wyszedłem do ludzi, staram się pomagać, jak tylko potrafię najlepiej. Szkoda że tak niewielu to dostrzega. Nadal nie ufam, wolę przebywać we własnym towarzystwie. Tak mi dobrze. Już mi przeszło, by z kimś być, może jeszcze kiedyś chciałem, teraz nie zależy mi. Samemu też można żyć.
środa, 28 sierpnia 2013
Sen 104. Sam obok siebie
Jest środek nocy. Wróciłem do domu. Spojrzałem na moje puste łóżko i odechciało mi się spać. Siedzę na murku przy domu w spodniach Brązowookiego (zapomniałem mu oddać), zarzuciłem kaptur na głowę, piję wino z butelki i palę papierosa za papierosem. Cisza. Spokój. Pustka dokoła. Słyszę kapanie rosy z pobliskich krzewów i bicie mego serca. Samotność. Już przywykłem i mogę się z tego faktu cieszyć. Wkrótce minie rok, jak jestem w Brazylii. Nieraz nie wiem, co mógłbym ze sobą zrobić. Idę zrywać kwiaty.
wtorek, 27 sierpnia 2013
Sen 103. Katta to ja
Wstałem dziś wypoczęty i bez ucisku w głowie, zniknął chaos myśli i ciężki oddech. Mam nadzieję, że skończył się mój gorszy okres i znów zacznę lepiej funkcjonować. Aż lepiej oddychać i czuć się lżej. Odsunąłem w końcu zasłony i wpuściłem do pokoju trochę dziennego światła i słońca. Mam ochotę usunąć kilka ostatnich wpisów, są zbyt osobiste i zbyt dużo o mnie mówią... Trudno, jeśli mnie ktoś rozpozna, piszę dla siebie, nie dla tego kogoś, a prawda jest taka, że zaledwie kilka osób wie, kim tak na serio jestem. Wolę pozostać anonimowy, choć miałem kiedyś pomysł, by bloga połączyć z kontem na Fb. Tak więc Katta pozostanie nadal Kattą, nie będzie żadnych prawdziwych imion i nazw miast. I nadal będę pisał metaforą.
niedziela, 25 sierpnia 2013
Sen 102. Blogowa samotność
Jeśli wyrzucę z pamięci Elbiego, jak to podpowiada mi ktoś zaufany, trzeba mi będzie zamknąć Madagaskar Lemurów Pełen, bo przede wszystkim traktuje on o nim. Jeśli wymażę go z pamięci, nie będę miał o czym pisać. Pomimo tego, że zniknął Lemurek Brązowooki, mogę nadal pisać o Błękitnookim, bo tak naprawdę tylko on pozostał obok mnie.
Sen 101. Idea Platonica po raz kolejny
Jeszcze tak całkiem niedawno pragnąłem spotkać się z Elbim. Planowałem wyjazd do Zabytkowego Miasta, wyobrażałem sobie, że spotkam go gdzieś w centrum, porozmawiamy, pójdziemy na kawę, odnowimy znajomość i będziemy w kontakcie. Dziś zmieniłem zdanie - jednak nie chciałbym, by się tak stało. Bałbym się takiego spotkania. Gdyby było ono zaplanowane, pewnie bym się zwymiotował wskutek dużej dawki stresu, przypadkowe zaś rozchwiałoby mnie. Zmieniliśmy się obaj, minęło 5 lat od tamtych zdarzeń. Zabolałoby, gdyby minął mnie i nie rozpoznał. Nie wiem, jak on teraz wygląda(pewnie doskonale, jak zawsze), nie wiem, c o u niego, jeśli został z tą przyjaciółką, to do tej pory się już z nią ożenił, i chyba na Fb zamiast jego zdjęcia jest fotka jego syna (wiekowo by pasowało). Wtedy, w 2008 roku, wbił mi nóż w plecy, gdy okazało się, że będąc ze mną, spotyka się także z nią i potem wybrał ją. Gdyby odszedł do innego mężczyzny, jakoś bym to zrozumiał, zaakceptował, ale on odszedł do kobiety i to był cios poniżej pasa, nie spodziewałem się tego. Gdy przypadkowo to odkryłem, nie pomógł mi nawet śnieg garściami przykładany do twarzy i szyi. Minęło 5 lat, a ja nadal go kocham, ale spotkać się z nim nie chciałbym. Krępowałbym się go, on poukładał sobie życie, a ja nadal czekam na cud, który nigdy nie nadejdzie, bo wierzę ciągle w niego. Niechaj zostanie do końca moją ideą platonica, bo tylko go tak pamiętam - zmysłowo, eterycznie, nieosiągalnie, sennie i fantastycznie. Ponoć mówi się, że człowiek istnieje w naszym życiu tak długo, jak długo o nim pamiętamy. Niechaj i tak będzie - ja będę go pamiętał, on nie musi...
sobota, 24 sierpnia 2013
Sen 100. Luka
To pewne, że do mojego złego samopoczucia dołożyła się utrata filozoficznego światopoglądu. Wystarczyła jedna rozmowa i to, co mnie trzymało, co dawało mi jakieś podstawy optymizmu i stanowiło grunt dla mojego egzystencjalnego pokładu, upadło, roztrzaskało się. To, w co wierzyłem, przestało istnieć. Moja filozofia życia i egzystencji przestała istnieć. Mój rozmówca zwrócił uwagę na coś, czego ja nie dostrzegałem, i okazało się to logiczne. Luka w systemie filozoficznym obaliła mój światopogląd, nie mam na czym się teraz oprzeć, czuję się oszukany i pusty, a to, w co wierzyłem, okazało się baśnią. Aktualnie nie mam żadnego punktu odniesienia, nie mam celu, do którego mógłbym dążyć, nie mam wiary, która dawałaby mi nikłą nadzieję. Mam wrażenie, że każdy człowiek powinien mieć jakąś tam wiarę, jakieś filozoficzno-egzystencjalne oparcie i żyć według jej zasad. A ja?
piątek, 23 sierpnia 2013
Sen 99. Szepty nocy
Jest środek nocy. Niedawno wróciłem z pracy. Zapatrzyłem się w ciemne okno, zlustrowałem swój pokój, nalałem do kubka czerwonego wina z butelki stojącej koło szafy. Zrzuciłem z siebie pracownicze ubrania i poszedłem pod prysznic. Lubię usiąść na dnie brodzika i czuć na sobie lejącą się z góry wodę. To taka domowa ulewa. Włożywszy czystą bieliznę, zamknąłem się na klucz w pokoju. Pogasiłem wszystkie światła i, siedząc na skraju łóżka, zapatrzyłem się w ciemne okno. Z zewnątrz dochodziły do mnie odgłosy nocnego miasta - jakieś zagubione krzyki ludzkie, dalekie szczekanie psa, świst spadającej gwiazdy, policyjny kogut, gwizd lokomotywy i szum wiatru w koronie niedalekiego drzewa. Chyba zaczęło kropić, wiatr wzmógł na swej sile i zastukał w szybę. Wysłał mi zaproszenie. Podszedłem do stojącego przy ścianie lustra i spojrzałem na odbicie kogoś, kogo chyba nie znam zbyt dobrze - podsinione i zmęczone oczy, krótkie ciemnoblond włosy, małe, wąskie usta, przeciętny nos i smutne czoło. Odwróciłem lustro do ściany, by nic nie zobaczyło i otworzyłem na oścież okno. Sięgnąłem po ramkę ze zdjęciem stojącą na komodzie, przejechałem dłonią po jej powierzchni i się uśmiechnąłem, następnie odpiąłem z szyi łańcuszek ze złotym medalionem i ściągnąłem obrączkę, którą dostałem od niego. Zostawiłem ją obok zdjęcia i wszedłem na parapet. Wiatr szarpał podkoszulką, a deszcz zacinał po ciele. Daleko w dole majaczył zarys schodów prowadzących na pobliski parking, a tuż przy chodniku w świetle latarni stał rząd ławek. Trzymając się okiennej ramy,uniosłem twarz w stronę zasłoniętego chmurami nieba. Czułem na twarzy i na szyi zimne krople deszczu. W samej bieliźnie i białym podkoszulku czekałem na silniejszy powiew wiatru, w myślach liczyłem uderzenia serca i słuchałem tego, co powie mi noc. Wtem całym ciałem wstrząsnął gwałtowny dreszcz i popłynęły mi łzy. Zszedłem na dół, usiadłem na łóżku i zacząłem płakać jak nigdy dotąd. Minęła prawie godzina od tego, jak się nieco wyciszyłem, ale okno nadal jest otwarte...
środa, 21 sierpnia 2013
Sen 98. Skutki
Najbardziej w mojej depresji boję się nieokreślonego przytłoczenia i ataków paniki. Na myśl o tych ostatnich odechciewa mi się wszystkiego. Nie da się ich ukryć przed innymi, nie da się ich przewidzieć. Czuję, że tym razem sobie nie poradzę z tym. Gdy wspomnę sobie, co zrobiła ze mną po odejściu Lemurka Błękitnookiego, poddaję się od razu, bo nie mam sił się temu ponownie przeciwstawić.
I teraz sam nie wiem - czy drugie poważne załamanie ma taki sam przebieg jak pierwsze? Jest takie samo, silniejsze, łagodniejsze?
I teraz sam nie wiem - czy drugie poważne załamanie ma taki sam przebieg jak pierwsze? Jest takie samo, silniejsze, łagodniejsze?
niedziela, 18 sierpnia 2013
Sen 97. Historie lubią się powtarzać
![]() |
| Dodaj napis |
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Sen 96. Rejestr Markizy
Jak zapowiedziała, tak zrobiła. W nocy przed dom zajechała taksówka i z jej środka wygramoliła się Ona. Jak zawsze w obszernej sukni i w czepku na głowie. Wróciła. Jeszcze w nocy zniosła ze strychu swój bujany fotel i teraz siedzi w nim i rytmicznie odpycha się nogą, kiwając przy tym głową i szydełkując coś czerwonego.
- Gdy spałeś, dzwonił do mnie Drwal. Teraz nie może przylecieć, gdyż oczekuje na wybór innego Lemura i to go wstrzymuje, ale gdy tamten zrobi krok do przodu lub do tyłu, on się tu pojawi. Wiemy o tym doskonale, że wszyscy się wahają...
Spojrzała na mnie spod czepca i zrobiła filuterną minę, a ja uciekłem wzrokiem w okno i tam wypatrywałem czegoś nieistotnego.
- Jiiiiiiii - zaśmiała się pod nosem. - Przez ostatni miesiąc mieszkałam u twojego Błękitnookiego... Dużo się o nim dowiedziałam... W sumie nie dziwi mnie to, że tak za nim tęsknisz...
- Nie waż się go tknąć! - uniosłem się na pościeli. - Precz od niego!
- Fiu, fiu, fiu... Ale z ciebie rycerzyk się zrobił... Na mnie to nie działa, spokojnie, kochanieńki, spokojnie. Chciałam tylko cię uświadomić, że on, tak jak i ty, znajduje się w naszym rejestrze. A ten twój Brązowooki to też u nas jest... Niezły z niego gagatek!
- Wara od niego!
- Uspokój się! - warknęła. - Z tego, co wiem, dziś w nocy przylatuje tu Błękitnooki. Wiem, popsułam niespodziankę, ale nie mogłam się powstrzymać...
Spojrzałem na nią podejrzliwie.
- Nie wierzę. Uprzedziłby mnie o swoim przyjeździe. Nie wierzę ci.
- Nie pamiętasz, że ostatnim razem też przyjechał bez zapowiedzi i potem czekał pół nocy w deszczu?
- Tak, to prawda - musiałem przyznać jej rację. - O której ma tu mniej więcej być?
Nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż przed dom zajechała taksówka. Podszedłem do okna i ujrzałem wysiadającego zeń Lemurka Błękitnookiego.
- Wrócił! - krzyknąłem i zbiegłem na dół, by powitać go. Gdy otworzyłem drzwi, chciałem rzucić mu się na szyję, gdyż szedł miarowym krokiem w moim kierunku, lecz mimowolnie zatrzymałem się kilka kroków przed nim i znieruchomiałem. W oddali dostrzegłem zmierzającego do mnie Lemurka Brązowookiego.
- Gdy spałeś, dzwonił do mnie Drwal. Teraz nie może przylecieć, gdyż oczekuje na wybór innego Lemura i to go wstrzymuje, ale gdy tamten zrobi krok do przodu lub do tyłu, on się tu pojawi. Wiemy o tym doskonale, że wszyscy się wahają...
Spojrzała na mnie spod czepca i zrobiła filuterną minę, a ja uciekłem wzrokiem w okno i tam wypatrywałem czegoś nieistotnego.
- Jiiiiiiii - zaśmiała się pod nosem. - Przez ostatni miesiąc mieszkałam u twojego Błękitnookiego... Dużo się o nim dowiedziałam... W sumie nie dziwi mnie to, że tak za nim tęsknisz...
- Nie waż się go tknąć! - uniosłem się na pościeli. - Precz od niego!
- Fiu, fiu, fiu... Ale z ciebie rycerzyk się zrobił... Na mnie to nie działa, spokojnie, kochanieńki, spokojnie. Chciałam tylko cię uświadomić, że on, tak jak i ty, znajduje się w naszym rejestrze. A ten twój Brązowooki to też u nas jest... Niezły z niego gagatek!
- Wara od niego!
- Uspokój się! - warknęła. - Z tego, co wiem, dziś w nocy przylatuje tu Błękitnooki. Wiem, popsułam niespodziankę, ale nie mogłam się powstrzymać...
Spojrzałem na nią podejrzliwie.
- Nie wierzę. Uprzedziłby mnie o swoim przyjeździe. Nie wierzę ci.
- Nie pamiętasz, że ostatnim razem też przyjechał bez zapowiedzi i potem czekał pół nocy w deszczu?
- Tak, to prawda - musiałem przyznać jej rację. - O której ma tu mniej więcej być?
Nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż przed dom zajechała taksówka. Podszedłem do okna i ujrzałem wysiadającego zeń Lemurka Błękitnookiego.
- Wrócił! - krzyknąłem i zbiegłem na dół, by powitać go. Gdy otworzyłem drzwi, chciałem rzucić mu się na szyję, gdyż szedł miarowym krokiem w moim kierunku, lecz mimowolnie zatrzymałem się kilka kroków przed nim i znieruchomiałem. W oddali dostrzegłem zmierzającego do mnie Lemurka Brązowookiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





